Gorzów Wlkp.: lekarz nie pojechał do bezdomnego - jest proces

W Sądzie Rejonowym w Gorzowie trwa rozprawa dotycząca lekarza oskarżonego o nieumyślne spowodowanie śmierci mężczyzny ze schroniska dla bezdomnych w Gorzowie. W grudniu 2010 r., pełniąc dyżur w pogotowiu ratunkowym uznał, że pomoc lekarza pogotowia nie jest konieczna.

Sprawa miała miejsce 1 grudnia 2010 r. Wieczorem 59-letni Julian P. poczuł się słabo. Pielęgniarka ze schroniska zadzwoniła na pogotowie. Lekarz nie przyjechał, a w rozmowie telefonicznej poradził, by pracownicy domu Brata Alberta zawieźli pacjenta do ambulatorium w szpitalu taksówką. Rano na drugi dzień 59-latek nie żył.

W poniedziałek (5 maja) w sądzie odbyła się kolejna rozprawa. Jak zeznawała pielęgniarka ze schroniska, która 3,5 roku temu dzwoniła po pomoc, ton lekarza w rozmowie z nią był lekceważący. Z kolei dyspozytorka, która wówczas odebrała telefon wyjaśniała, że osoba zgłaszająca nie domagała się przyjazdu karetki.

Rozprawa została odroczona do 14 lipca, do czasu otrzymania doprecyzowującej opinii biegłych z Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku oraz Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, których opinie są ze sobą sprzeczne. Pierwsi twierdzą, że pacjent umarłby nawet, gdyby karetka przyjechała. Drudzy są zdania, że jego życie można byłoby przedłużyć.

Lekarzowi Sebastianowi Ś. grozi pięć lat więzienia. Nie przyznaje się do winy.

Więcej: www.gazetalubuska.pl 

CZYTAJ TAKŻE

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH