Gdańsk: kolejna rozprawa w procesie o swobodę karmienia piersią w restauracji Pierwsza rozprawa w tej sprawie miała miejsce w sierpniu br. przed Sądem Okręgowym w Gdańsku Fot. Fotolia

Przekazałem jedynie prośbę innych gości o dyskretniejsze karmienie lub zajęcie mniej widocznego miejsca - zeznał w środę w sądzie kelner z sopockiej restauracji, której klientka zarzuciła dyskryminację polegającą na tym, że nie pozwolono jej na swobodne karmienie piersią.

W imieniu matki - Liwii Małkowskiej, pozew do sądu przeciwko sopockiemu restauratorowi złożyło Polskie Towarzystwo Prawa Antydyskryminacyjnego (PTPA), które żąda 10 tys. złotych odszkodowania oraz przeprosin w trójmiejskich mediach.

Pierwsza rozprawa miała miejsce w sierpniu br. przed Sądem Okręgowym w Gdańsku. Na kolejnym posiedzeniu, w środę, zeznania składało dwoje pracowników sopockiej restauracji, którzy obsługiwali gości 2 listopada, gdy doszło do zdarzenia oraz właściciel lokalu, który nie był obecny na miejscu.

Kelnerka (nie zgodziła się na podawanie danych) zeznała, że kobieta, która na posiłek przyszła z mężem, półroczną córką i siostrą, siedziała przy stoliku na krześle widocznym z całej restauracji. - Cała reszta stolików znajduje się pod ścianami, ten jeden, przy którym siedzieli, ulokowany jest przy wejściu i jest widoczny z całej restauracji - mówiła, dodając, że z powodu długiego weekendu tego dnia większość stolików w lokalu była zajęta.

Czytaj: Radziwiłł: nie piętnujmy kobiet za karmienie w miejscach publicznych

Zdaniem kelnerki matka karmiła dziecko przy stoliku nie zachowując dyskrecji; "nie przykrywała się" ani "nie odwróciła się od innych gości". - Ja widziałam pierś klientki - powiedziała świadek.

Kelner, który bezpośrednio obsługiwał gości, wśród których była młoda matka (nie wyraził zgody na podawanie danych, dziś nie pracuje już w tej restauracji), wyjaśnił, że z prośbą o interwencję zwróciło się do niego małżeństwo siedzące przy sąsiednim stoliku. Mężczyzna wyjaśnił, że po tej prośbie podszedł do matki. - Przeprosiłem za to, co za chwilę jej powiem i wyjaśniłem, że przekazuję tylko prośbę innych gości - powiedział mężczyzna.

Poprosił kobietę, "aby nie karmiła otwarcie do sali". - Ja nie nakazałem jej karmienia w jakimś innym miejscu, poprosiłem, czy nie mogłaby zwrócić się w stronę swojego męża, a nie do środka restauracji - mówił mężczyzna, dodając, że zaproponował też krzesełko w rogu sali, używane czasem przez kobiety karmiące małe dzieci.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH