GIODO o zagrożeniach dla prywatności - medycyna, usługi i rejestry publiczne

O zagrożeniach prywatności obywateli: firmach, które wiedzą o nas bardzo dużo; łączeniu danych z rejestrów publicznych; niebezpieczeństwach płynących z wykorzystania internetu w medycynie - mówi PAP Wojciech Wiewiórowski, który będzie pełnił urząd Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych przez kolejną kadencję.

W czwartek (7 sierpnia) Senat zatwierdził wybór dr. Wojciecha Wiewiórowskiego na stanowisko generalnego inspektora ochrony danych osobowych na drugą, czteroletnią, kadencję. Do jej rozpoczęcia brakuje zaprzysiężenia, które nastąpi zapewne na pierwszym po wakacjach posiedzeniu Sejmu.

PAP: - Co uważa pan za największe zagrożenia dla prywatności obywateli? Na jakie zagadnienia zwróci pan szczególną uwagę podczas kolejnej kadencji szefa GIODO?

Wojciech Wiewiórowski: - Są trzy poważne zagrożenia, na które zwróciłbym uwagę. Pierwsze - technologiczne - związane jest z tzw. internetem przedmiotów, czyli zjawiskiem, gdy rozmaite rzeczy wyposażone np. w chipy komunikują się między sobą przez sieć bez udziału człowieka. To mogą być ubrania, które wysyłają dane o stopniu swojego zużycia, albo butelka mleka, która "wie", w towarzystwie jakich produktów stoi w lodówce. Dla zobrazowania tej sytuacji w jednym z opracowań Komisji Europejskiej napisano, że "jogurty rozmawiają za naszymi plecami".

Nie chodzi mi jednak o sam internet przedmiotów, lecz o zagrożenia na styku tego zjawiska i e-medycyny oraz tzw. medycyny mobilnej. Mam tu na myśli różnego rodzaju mierniki, które przekazują na zewnątrz informacje o stanie naszego zdrowia. Przykładem są soczewki kontaktowe, które na bieżąco mierzą poziom cukru we krwi. To rewelacyjne rozwiązanie, dzięki któremu można na bieżąco wyświetlać sobie poziom cukru na smartfonie. Jeżeli taka soczewka przesyła dane tylko do pacjenta, to w porządku. Jeśli także do lekarza, a pacjent się na to godzi, to też dobrze. Ale jeśli w niedalekiej przyszłości okaże się, że przesyłania takich danych będą wymagali pracodawcy lub ubezpieczyciele, to już się robi nieciekawie.

Drugi punkt to konwergencja usług, często na pierwszy rzut oka bardzo odległych od siebie, ale świadczonych przez tę samą firmę lub grupę firm. Na co dzień nawet nie do końca się orientujemy, że przy takim połączeniu usług gromadzi się wiele naszych danych. Przykład obecny już w Polsce to firmy telekomunikacyjne, zajmujące się płatnościami bankowymi. Z jednej strony mają dostęp do danych telekomunikacyjnych, z drugiej - do danych bankowych.

- Jakie jest trzecie zagrożenie?

- Dotyczy państwowego "wielkiego brata". Chodzi o łączenie danych z różnych rejestrów publicznych. Oczywiście deklarowanym celem jest ułatwienie nam życia. Brzmi to bardzo fajnie, natomiast z reguły chodzi o znalezienie powodu, żeby tej pomocy nie realizować. Na przykład, żebym nie mógł skorzystać z publicznego przedszkola, jeżeli w innym miejscu wykazałem zbyt duże dochody. To wszystko dla dobra państwa i reszty społeczeństwa

- Jakie są inne problemy prawne?

- Będziemy musieli prawnie "ogarnąć" kwestię danych biometrycznych i genetycznych. Ani w polskim prawie, ani w projekcie rozporządzenia UE nie ma to wystarczającej regulacji, choć w prawie europejskim pojawiają się już definicje tych rodzajów danych.

Wyzwaniem jest też kwestia nadzoru nad służbami specjalnymi. Do uregulowania zostają takie sprawy jak monitoring wizyjny, rejestry w zakresie pracy i ubezpieczeń społecznych oraz rejestry zdrowotne. Tu po części są projekty założeń przepisów, ale nie sądzę, aby udało się je uchwalić przed końcem kadencji Sejmu.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH