PAP/Rynek Zdrowia | 20-05-2019 22:16

Francja: w tragicznych okolicznościach powraca debata dotycząca eutanazji

W poniedziałek (20 maja) wstrzymano sztuczne odżywianie Vincenta Lamberta, który od 2008 roku leży w szpitalu w "chronicznym stanie wegetatywnym", który według lekarzy "wyklucza powrót świadomości"; decyzja o odłączeniu pacjenta sprawiła, że we Francji odżywa debata o eutanazji.

FOT. Shutterstock; zdjęcie ilustracyjne

Wstrzymanie karmienia połączone jest z "głęboką i nieprzerwaną akcją znieczulania". Według radia "France Info" czterdziestodwuletniemu pacjentowi podaje się morfinę.

Żona Lamberta od dawna opowiadała się za przerwaniem sztucznego podtrzymywania funkcji życiowych, jednak jego rodzice protestują. Matka pacjenta, która wraz z rodziną i blisko stuosobową grupą manifestowała w poniedziałek rano przed szpitalem w Reims, nazwała decyzję o odłączeniu syna zbrodnią.

Wstrzymanie zabiegów zaaprobowały wszystkie kompetentne instancje francuskie i europejskie. Adwokaci rodziców Lamberta mieli jednak złożyć w poniedziałek trzy kolejne odwołania. Ponadto jeden z nich poinformował o złożeniu wniosku w prokuraturze "w celu rozpoczęcia postępowania karnego wobec szefa wydziału opieki paliatywnej szpitala w Reims".

- Dr Sanchez wierzy, że stoi za nim ministerstwo zdrowia, ale na ławie oskarżonych będzie zupełnie sam i wtedy zrozumie, że był narzędziem państwowego kłamstwa. A to dlatego, że jest to sprawa nie tylko medyczna czy sądowa. To przede wszystkim sprawa polityczna - tłumaczył mecenas Jean Paillot w wywiadzie dla radia "Europe1".

Po raz pierwszy przerwanie sztucznego odżywiania zarządził w 2013 roku ówczesny szef wydziału opieki paliatywnej szpitala w Reims dr Eric Kariger, który jest działaczem katolickich stowarzyszeń lekarskich i chadecji.

- Jestem lekarzem chrześcijaninem, ale przede wszystkim lekarzem. Służenie pacjentom jest dla mnie ważniejsze niż służenie moim przekonaniom. W tej sprawie nigdy nie było konfliktu między moimi przekonaniami i moimi obowiązkami jako lekarza - powiedział w wywiadzie dla "France Info".

Po wstrzymaniu zabiegów w kwietniu 2013 wznowiono je miesiąc później wyrokiem sądu. Od tego czasu ciągnęły się procedury, wszystkie na niekorzyść kontynuowania zabiegów.

Komitet Praw Osób Niepełnosprawnych ONZ wezwał ma początku maja władze francuskie do nieprzerywania opieki lekarskiej nad Lambertem i ponowił to wezwanie w piątek. W deklaracji ogłoszonej przez grupę bioetyki Konferencji Episkopatu Francji Kościół sprzeciwia się wstrzymaniu nawadniania i odżywiania pacjenta, gdyż "nie jest on w sytuacji beznadziejnej i ostatecznej, która mogłaby spowodować etyczną akceptację wstrzymania zabiegów".

Francois-Xavier Bellamy, który znajduje się na pierwszym miejscu na liście partii Republikanie (LR) w wyborach europejskich, wezwał prezydenta Francji Emmanuela Macrona, by interweniował. "W sprawie Lamberta chodzi o fundamentalną kwestię naszego stosunku do ekstremalnego uzależnienia (od innych)" - powiedział Bellamy.

- Czasem kusi nas, by uważać, że życie w absolutnej zależności nie jest godne życia, ale nie ma życia, które życia nie byłoby godne - dodał. Macron odpowiedział na ten apel na Facebooku, pisząc, że nie do niego należy "zawieszenie decyzji, która wynika z oceny lekarzy i zgodna jest z naszymi prawami".

Wyrok sądów i decyzję lekarzy zaakceptowała kandydatka na europosłankę skrajnie lewicowej Francji Nieujarzmionej Manon Aubry, która przypomniała, że zdaniem lekarzy w tym przypadku "nie należy stosować uporczywej terapii".

A Raphael Glucksmann, który jest na pierwszym miejscu na liście kandydatów socjalistów do PE, ocenił, że "trzeba mieć zaufanie do lekarzy, do wymiaru sprawiedliwości naszego kraju i instytucji europejskich".

Zwolennicy utrzymywania Lamberta przy życiu podkreślają, że nie stosuje się wobec niego "uporczywej terapii", a wstrzymanie zabiegów nazywają "utajoną eutanazją".

We Francji zakazana jest zarówno eutanazja, jak i pomoc w samobójstwie. Zwolennicy eutanazji, tacy jak Stowarzyszenie Prawa do Godnej Śmierci, wyrazili już nadzieję, że sprawa Lamberta spowoduje powrót do debaty nad tymi zagadnieniami.

Rząd poinformował, że nie chce, by kwestię kresu życia włączyć do mającej się rozpocząć za kilka tygodni debaty nad rewizją ustaw o bioetyce. Według "Le Monde" "stanowisko głowy państwa jest w tej sprawie bardzo nieostre, a część deputowanych większości parlamentarnej gotowa jest zalegalizować pewne formy eutanazji".