Premier Donald Tusk wzywając do debaty o eutanazji, otworzył kolejny rozdział dyskusji, która wzbudza większe emocje niż zapłodnienie in vitro. Czy pomyślał o tych, którzy wbrew przysiędze Hipokratesa, która mówi: "nigdy nikomu, ani na żądanie, ani na prośbę niczyją nie podam trucizny", będą musieli zakończyć cierpienia człowieka w przypadku uporczywej terapii?

Zdaniem Wojciecha Matusewicza, dyrektora AOTM, poniekąd propagowanie obiatrii, która mówi o śmierci z pomocą lekarzy, to niszczenie całej idei hospicjum (pomaganie chorym, ale i rodzinie chorego), której urzeczywistnienie powinno być na porządku dziennym. Zachęcamy czytelników do wyrażenia opinii na ten temat.

Trochę historii
Światowa dyskusja o eutanazji pojawiła się, kiedy w lipcu 1990 r. dr Jack Kervorkian pomógł kobiecie będącej we wczesnej fazie choroby Alzheimera popełnić samobójstwo.

W Polsce dyskusja na temat eutanazji rozpoczęła się w 1993 r., kiedy to na polskim rynku ukazała się książka Dereka Humphry´a „Ostateczne wyjście - praktyczne rady dla śmiertelnie chorych, jak samodzielnie lub z cudzą pomocą popełnić samobójstwo”. Jej autor, to pisarz i dziennikarz; założyciel Hemlock Society, stowarzyszenia popierającego prawo do śmierci. Na wstępie swojej książki opisuje, jak pomógł swojej żonie popełnić samobójstwo.

– Autor cynicznie w słowie wstępnym pisze „ponieważ wśród czytelników znajdują się osoby o słabym wzroku, została ona wydrukowana zwiększoną czcionką” – cytuje Wojciech Matusewicz. – Autor propaguje eutanazję czynną, zarówno w przypadkach tzw. chorób nieuleczalnych (cokolwiek to znaczy), w początkowym ich stadium, jak i u chorych w okresie terminalnym.

W książce Humphrey´a szczególnie wyeksponowana jest rola lekarzy i pielęgniarek pomagającym pacjentom w targnięciu się na swoje życie. Znajduje się tam również projekt „Ustawy o śmierci z godnością”.

Cienka, czerwona linia
– W czasie 15-letniej pracy na oddziale hematologii spotkałem się z pacjentami z chorobami nowotworowymi, którzy mając pełną świadomość nieuleczalnej choroby, w okresie depresji mieli myśli samobójcze. Jednak zawsze walczyli o swoje życie, kiedy wchodzili w okres terminalnej choroby – mówi Matusewicz.

Przytacza motto czeskiego prozaika, Milana Kundery: „życie wśród cierpień ma swoją tajemną wartość. Nawet życie na progu śmierci jest wspaniałe”. – Stykając się ze śmiercią i umieraniem powinniśmy jasno uświadomić sobie fakt, że są to integralne fazy naszego bytu doczesnego i że nic, ani nikt nie może nas od tego uwolnić - przekonuje.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH