Ekspertyza biegłych wykonana na zlecenie Prokuratury Apelacyjnej w Łodzi wykazała, że w Łodzi przetargi nie były ustawiane i skarb państwa nie stracił na nich pieniędzy. Mowa o sprawie, która była oceniana jako jedna z największych afer korupcyjnych w ochronie zdrowia.

O rzekomym ustawianiu przetargów organy ścigania poinformowały we wrześniu 2007 r. W ciągu dwóch dni ABW zatrzymała 26 osób: szefów krakowskiej firmy „Diagnostyka” i jej spółek zależnych, kierowników i dyrektorów szpitali oraz szpitalnych laboratoriów - pisze Dziennik Łódzki.

W Łodzi zatrzymano prof. Iwonę S., ordynator jednego z oddziałów w Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym im. Kopernika, a kilka tygodni później jej męża Włodzimierza, dyrektora placówki, wcześniej szefa łódzkiego NFZ. Przedstawiono im zarzuty udziału w grupie przestępczej ustawiającej za łapówki przetargi. Oboje mieli przyjąć 180 tys. zł, telewizor plazmowy wart 25 tys. zł i specjalistyczne książki medyczne.

Były szef Kopernika przyznał się do zarzutów, ale tuż przed Bożym Narodzeniem 2007 r. wszystko odwołał. W szpitalach więziennych spędził pół roku, po wyjściu tłumaczył, że przyznał się tylko po to, by uwolniono żonę.

Oboje tłumaczyli, że nie znają nikogo z „Diagnostyki”, Iwona S. nie uczestniczyła nigdy w przetargach, a Włodzimierz S. jako szef szpitala ogłosił jeden, ale rozstrzygała go komisja. Według nich prokuraturze chodziło tylko o „haki” na polityków, a w skardze na prowadzącego sprawę prokuratora do ministra sprawiedliwości prof. S. napisała, że „warunkiem jej uwolnienia miało być obciążenie prawdziwymi bądź nieprawdziwymi zeznaniami wskazanych przez prokuratora polityków, w tym posłów obecnej kadencji Sejmu”.

W lipcu 2008 r. prokuratura umorzyła postawiony lekarzom zarzut uczestniczenia w grupie przestępczej. Im i innym piętnastu podejrzanym. Dopiero pół roku później zlecono biegłym przygotowanie opinii, która miała wyliczyć straty Skarbu Państwa na ustawionych przetargach. Jarosław Szubert, rzecznik łódzkiej Prokuratury Apelacyjnej na pytanie, czy nie za późno, odpowiedział Dziennikowi Łódzkiemu, że to oceni sąd.

Na pytanie dlaczego zatem zatrzymano lekarzy prokuratura odpowiada, że istniało prawdopodobieństwo popełnienia przestępstwa.

 - Odwołajmy się do stwierdzenia sądu, bo istnieją dowody na wysokie prawdopodobieństwo, iż podejrzani dopuścili się zarzucanych im przestępstw - tłumaczy Szubert. - Takie są zasady prowadzenia postępowań: stawiamy zarzuty i kontynuujemy śledztwo, nierzadko bywa, że pojawiają się nowe okoliczności, dzięki którym rozszerza się zarzuty albo zawęża.

Włodzimierz S. zastanawia się nad złożeniem doniesienia na prokuratorów. Jego małżonka deklaruje, że powie wszystko przed sejmową komisją śledczą ds. nacisków. Wniosek o postawieniu sprawy S. na komisji śledczej złożył jej wiceprzewodniczący Mieczysław Łuczak, poseł PSL z Wielunia. Udział lekarskiego małżeństwa oraz prowadzącego sprawę prokuratora Adama Gierka komisja przegłosowała jeszcze w marcu - podaje gazeta.

Podobał się artykuł? Podziel się!

IX EUROPEJSKI KONGRES GOSPODARCZY

10-12 maja 2017 • Katowice • Międzynarodowe Centrum Kongresowe i Spodek

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH