W ciągu dwóch tygodni dwa różne wydziały tego samego sądu - w Nowy Targu - wydały sprzeczne decyzje w sprawie ginekologa, którego dyrektor szpitala dyscyplinarnie wyrzucił z pracy.

Sprawa dotyczy znanego na Podhalu ginekologa Stanisława Jarmolińskiego, który pracuje w Podhalańskim Szpitalu Specjalistycznym w Nowym Targu i jednocześnie pełni w nim funkcję szefa związku zawodowego.

Dyrekcja zwolniła lekarza dyscyplinarnie za "ciężkie naruszenie podstawowych obowiązków pracowniczych przez opuszczenie stanowiska pracy". Miał odbierać porody, jednak samowolnie wyszedł z sali. Jak twierdzi Krzysztof Kiciński - dyrektor szpitala w Nowym Targu, w tym czasie zaczęła rodzić jedna z pacjentek i tylko dzięki przytomności innego lekarza udało się szczęśliwie odebrać poród.

Lekarz nie zgodził się z decyzją dyrektora i podał go do sądu za to, że zwalniając go bez wypowiedzenia jako przewodniczącego związku, nie uzyskał zgody związku zawodowego, czym miał złamać prawo. 23 marca tego roku Wydział Grodzki Sądu Rejonowego w Nowym Targu odmówił wszczęcia postępowania w tej sprawie, uzasadniając, że "bez wątpienia opuszczenie stanowiska pracy może prowadzić do rozwiązania stosunku pracy bez wypowiedzenia nawet z osobą objętą wzmocnioną ochroną związku zawodowego w razie braku zgody tego związku".

Niespełna dwa tygodnie później sprawą zajął się wydział pracy tego samego sądu. I nakazał przywrócić zwolnionego dyscyplinarnie lekarza do pracy. Jako działacz związku zawodowego ma otrzymać od szpitala pełne wynagrodzenie wraz z odsetkami za czas pozostawania bez pracy. Wydział pracy argumentuje, że lekarz nie powinien zostać zwolniony dyscyplinarnie, bo mimo opuszczenia stanowiska pracy nikomu nic się nie stało.

Ginekolog uważa, że nie popełnił błędu ani też nie naraził pacjentki na jakiekolwiek niebezpieczeństwo. Przed sądem wykazywał, że rodząca kobieta mimo jego nieobecności miała zapewnioną opiekę. Uważa, że cała sprawa ma charakter czysto personalny. Lekarz jest przekonany, że wygra sprawę w kolejnej instancji. Zamierza również wytoczyć dyrektorowi Kicińskiemu proces cywilny za rozpowszechnianie opinii o narażeniu pacjentki na niebezpieczeństwo.

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH