Dr G. kontra Fakt: kolejna grzywna za nieobecność świadka

Mariusz Kamiński znowu nie zjawił się na procesie, wytoczonym przez dr. G dziennikowi "Fakt" za pisanie o nim dr Śmierć.

1000 zł grzywny wymierzył we wtorek (11 maja) Sąd Okręgowy w Warszawie b. szefowi CBA Mariuszowi Kamińskiemu za nieusprawiedliwioną nieobecność na cywilnym procesie, jaki kardiochirurg dr Mirosław G. wytoczył dziennikowi "Fakt".

To kolejna grzywna, bo Kamiński już kilkakrotnie nie stawiał się na tym procesie. W styczniu sąd ukarał go za to grzywną 500 zł, której Kamiński nie uiścił. We wtorek (11 maja) sąd wymierzył mu drugą grzywnę, dwa razy wyższą niż poprzednia.

Wcześniej Kamiński był wzywany kilka razy, a sąd usprawiedliwiał jego nieobecności obowiązkami służbowymi szefa CBA.

Kamiński ma być świadkiem na wniosek pozwanego wydawnictwa Axel Springer. Jest ostatnią osobą do przesłuchania. Miał zeznawać na temat konferencji prasowej z lutego 2007 r. z udziałem ówczesnego ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry. To tam padły słowa ministra o dr. G., któremu przedstawiono wtedy zarzut zabójstwa pacjenta: "już nikt nigdy przez tego pana życia pozbawiony nie będzie". Śledztwo w tej części umorzono, ale decyzję ma zbadać jeszcze sąd.

Ziobro, po przegranym procesie, przeprosił lekarza za inkryminowane słowa i zapłacił mu zadośćuczynienie.

W trwającym drugi rok procesie cywilnym dr G. (trwa jego proces karny o przyjmowanie od pacjentów łapówek) domaga się od „Faktu" i wydającego gazetę koncernu Axel Springer Polska przeprosin i 500 tys. zł. Pozwana redakcja i wydawca chcą oddalenia powództwa.

Za podobne sformułowania dr G. wytoczył proces cywilny „Super Expressowi" i go wygrał. 31 lipca zeszłego roku na pierwszej stronie tej gazety ukazały się przeprosiny redakcji za naruszenie dóbr osobistych kardiochirurga przez przypisanie mu w tytułach artykułów przestępstw w sytuacji, gdy jego wina nie została udowodniona.

Przed Sądem Rejonowym Warszawa-Mokotów od grudnia 2008 r. trwa proces, w którym dr G. i jego 20 pacjentów odpowiadają za wręczanie i przyjmowanie łapówek, a dr G. także za mobbing i molestowanie seksualne. Lekarz nie przyznaje się do żadnego z zarzucanych mu czynów. Większość pacjentów twierdzi zaś, że pieniądze były wyrazem wdzięczności za uratowanie życia ich bliskich.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH