Dowód z krwi (czasami) bez wartości?

Próbka krwi pobrana ze zwłok zmarłego kilka lat temu przedsiębiorcy wykazała 10 promili alkoholu. O przypadku skażenia próbki powiadomili prokuraturę pracownicy krakowskiego Zakładu Medycyny Sądowej CM UJ. Przy okazji śledztwa wyszły na jaw nieprawidłowości w zakresie pobierania, przechowywania i przewożenia próbek krwi.

Są one ważnym dowodem w postępowaniach dotyczących m.in. śmiertelnych wypadków drogowych. Codziennie wykonuje się w Polsce od kilkunastu do kilkudziesięciu pobrań i analiz krwi od zmarłych. Część z nich jest bezwartościowa - czytamy w Dzienniku Polskim.

- Fiolki, w których przewozi się krew są cienkościenne, łatwiej się tłuką w transporcie. Jest to od 10 do 20 proc. strat w okresie letnim. Są tańsze, ale nieodpowiednie do transportu - powiedział nam dr Marek Wiergowski z Katedry i Zakładu Medycyny Sądowej Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego, autor publikacji na ten temat.

Zwrócił też uwagę, że z powodu oszczędności nie przewozi się próbek w specjalnych chłodzonych pojemnikach, tylko w temperaturze otoczenia, co latem powoduje, że krew fermentuje.

Na problem pobierania materiału sekcyjnego do badań toksykologicznych zwracało uwagę w biegłym roku Polskie Towarzystwo Medycyny Sądowej i Kryminologii.

W przejętej uchwale Towarzystwo stwierdziło, że warunkiem prawidłowych wyników badania toksykologicznego materiału pobranego ze zwłok jest właściwy dobór rodzaju i ilości próbek, należyte ich opakowanie, oznakowanie i przechowywanie, a także odpowiedni transport.

CZYTAJ TAKŻE

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH