Jutro (8 maja) w życie wchodzi ustawa delegalizująca 17 nowych substancji (pochodzących głównie z roślin orientalnych), które są składnikami tzw. dopalaczy.

Firmy handlujące legalnymi substytutami środków odurzających wycofują z obrotu artykuły zawierające zdelegalizowane rośliny oraz związki chemiczne.-

- Wycofaliśmy z naszych sklepów produkty z opisanymi roślinami. Zastąpiliśmy je nowymi, legalnymi składnikami, które są także dostępne w innych krajach - twierdzi w rozmowie z dziennikiem Polska Piotr Domański, rzecznik firmy, która dostarcza dopalacze do kilkudziesięciu sklepów w całej Polsce.

Smoke, Spice oraz Ex-ses to nazwy środków, które musiały zostać wycofane, bo zawierają zakazane substancje. W Smoke był susz liści kratomu, drzewa południowoazjatyckiego, który palony lub wypijany w postaci wywaru dodawał energii oraz wprawiał człowieka w stan euforii. Teraz Smoke ma zastąpić Chaos, ale skład tej nowej używki na razie nie został ujawniony przez dystrybutora (wiadomo tylko, że jest to kolejna mieszanka ziołowa).

Tyle że ta zmiana niekoniecznie musi wyjść na dobre amatorom dopalaczy. Według wielu z nich nowy środek, choć słabszy od poprzednika, a towarzysząca jego zażyciu euforia trwa krócej, wywołuje poważniejsze skutki uboczne - kaszel, ból głowy, otępienie.

Jak pisze Polska wpływ na to ma także inny fakt. Producenci dopalaczy nie przyznawali się dotychczas do stosowania tzw. kannabinoidów, czyli syntetycznych odpowiedników związku, który zawierają konopie. Ich produkty reklamowane były jako naturalne. Badania laboratoriów chemicznych w kilku krajach oraz badania niemieckiej firmy THC Pharm udowodniły, że wiele dopalaczy nasycanych było jednym z takich syntetyków, nazywanym JWH-018. Nowa ustawa jednak ma zdelegalizować także i tę substancję. Producenci zastępują ją innymi podobnymi stworzonymi w laboratoriach.

Wciąż pojawiają się także wątpliwości co do zgodności nowej ustawy z polskim prawem. Urząd Komisji Integracji Europejskiej wydał negatywną opinię. Ustawa łamie bowiem unijną zasadę swobodnego przepływu towaru. Okazuje się, że, po pierwsze, większość zakazanych roślin jest legalna w zachodniej Europie, a po drugie, że są one używane także w innych gałęziach przemysłu, jak farmacja czy kosmetyka, a nawet sprzedawane w kwiaciarniach.

- Przy tworzeniu ustawy nie zachowano prawidłowych zasad tworzenia prawa. Zakazano całe gatunki roślin, zamiast konkretnej substancji i jej stężenia - ocenia Domański.

Wtóruje mu między innymi prof. Jerzy Vetulani z Instytutu Farmakologii PAN w Krakowie. - Zakazując coraz to nowych substancji, dajemy zarabiać mafii, bo poszerza się tzw. szara strefa. Legalne dopalacze pozwalają zmniejszyć sprzedaż choćby amfetaminy - uważa światowej klasy ekspert.

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH