Od kilku miesięcy w wielu miastach można kupić legalnie tzw. dopalacze. Młodzież zażywa je przy okazji różnych imprez. Lekarze alarmują i ostrzegają - w połączeniu z alkoholem lub narkotykami te legalne dopalacze mogą nawet zabić.

Producenci dopalaczy reklamują je jako alternatywę dla niebezpiecznych i pochodzących z niewiadomego źródła używek. Czy rzeczywiście są bezpieczne? Jak tłumaczą lekarze wbrew obiegowej opinii nie są to naturalne środki, a raczej substancje oparte na benzylopiperazynie (BZP) i jej pochodnych. To one występują najczęściej w dopalaczach. Są to substancje wyłącznie syntetyczne, produkowane w laboratoriach, a ich zażywanie powoduje poważne konsekwencje fizjologiczne, m.in. zaburzenia funkcjonowania mózgu czy układu krążenia.

- Młodzi ludzie czują się po dopalaczach jak po narkotykach. Badania osób uzależnionych od amfetaminy pokazują, że dla nich bez różnicy jest, czy zażywają amfetaminę, czy BZP. Można się więc oszukiwać, że bierze się legalne dopalacze, ale prawda jest taka, że organizm uzależnia się od nich jak od narkotyków - mówi Gazecie Wyborczej toksykolog Marcin Zawadzki z Katedry Medycyny Sądowej i Zakładu Higieny Akademii Medycznej we Wrocławiu.

- Dopalacze to początek ścieżki narkomańskiej - przestrzeg MarcinZawadzki. - Zaczyna się od środków stosunkowo słabo działających, jak marihuana czy dopalacze, ale organizm szybko przyzwyczaja się do nich i by kolejny raz osiągnąć ten sam efekt, trzeba już użyć mocniejszych substancji. Tych nielegalnych.

Najbardziej niebezpieczne jest łączenie różnych dopalaczy, nie mówiąc już o połączeniu ich z alkoholem. O ile same dopalacze rzadko powodują zejścia śmiertelne, to już w połączeniu z alkoholem czy innymi substancjami odurzającymi mogą powodować porażenie ośrodka oddechowego i ośrodka krążenia, poważne zaburzenia rytmu serca do zatrzymania jego akcji włącznie, gwałtowne skoki ciśnienia prowadzące do utraty przytomności, udarów mózgu lub zawałów serca. Mówiąc wprost - mogą zabić.

Zdaniem toksykologa planowany całkowity zakaz używania BZP, jako metoda na walkę z dopalaczami jest pomysłem chybionym. A to dlatego, że tylko część dopalaczy zawiera czystą BZP. Reszta oparta jest na jej pochodnych działających podobnie jak ekstazy, a one nadal będą mogły być sprzedawane. Najskuteczniejszym rozwiązaniem byłoby - zdaniem Zawadzkiego - wprowadzenie do wykazu zakazanych substancji narkotycznych i odurzających BZP oraz wszystkich jej pochodnych. Doprowadziłoby to do zakazu sprzedaży wszystkich legalnych obecnie dopalaczy i uniemożliwiłoby wprowadzenie na rynek nowo zsyntetyzowanych pochodnych tej grupy związków.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH