- Policja złamała prawo, robiąc naloty na nasze sklepy i rekwirując towar z magazynu pod Poznaniem - twierdzą przedstawiciele sieci dopalacze.com. Zamierzają domagać się wielomilionowego odszkodowania.

Rzecznik sieci, Piotr Domański grzmi, że „mamy do czynienia z bezprawnym szykanowaniem legalnie działającego przedsiębiorstwa, którego celem jest uniemożliwienie prowadzenia działalności gospodarczej”. Dopalacze.com handlującej legalnymi zamiennikami narkotyków. Dopalacze to pigułki, kapsułki i zioła, które w Polsce nie są zakazane, ale wg specjalistów mogą szkodzić. Ok. 70 proc. sprzedawanych w sklepach preparatów zawiera benzylopiperazynę, którą Rada Unii Europejskiej wpisała na listę substancji psychotropowych.

W ub. środę inspektorzy Urzędu Kontroli Skarbowej wkroczyli do 40 sklepów sieci w całej Polsce. Oficjalnie celem kontroli było sprawdzanie legalności pochodzenia sprzedawanego towaru.Dzień później policjanci i inspektorzy UKS zarekwirowali kartony z dopalaczami z hurtowni pod Poznaniem, która zaopatrywała sklepy w całej Polsce. Przedstawiciele sieci uznali to za złamanie prawa i zapowiedzieli, że w ciągu kilku dni złożą skargę w prokuraturze. Zamierzają domagać się wielomilionowego odszkodowania od skarbu państwa.

Lista zarzutów firmy Dopalacze.com jest długa: policjanci nie wyjaśnili powodów swojego przybycia; dopiero po godzinie przedstawiono nakaz przeszukania i zatrzymania towarów; dopiero przy sporządzaniu protokołów policjanci wyjaśnili, że powodem przeszukania było podejrzenie, że w hurtowni znajdują się substancje zabronione przez prawo; policja zatrzymała komputery i dokumenty, które takimi substancjami nie są.

Rzecznik wielkopolskiej policji Andrzej Borowiak twierdzi, że funkcjonariusze działali zgodnie z prawem.

 - Teraz trwają oględziny produktów. Każdy karton jest otwierany w obecności przedstawiciela firmy. Komputery i dokumenty zabezpieczyliśmy po to, by wyjaśnić pochodzenie zatrzymanych produktów.

Hubert Basiński, prawnik z kancelarii Dr Marcin Wojcieszak & Wspólnicy, komentuje, że „przeprowadzenie kontroli jednocześnie w 40 sklepach może wskazywać, że była to szykana. Nie mając prawnych instrumentów, by wyłączyć dopalacze z obrotu, organy państwa mogły postanowić po prostu sparaliżować działalność sklepów. Taka wersja wydaje mi się prawdopodobna. Firma ma szansę udowodnić ją w sądzie i wygrać proces.”

Wczoraj akcję policji i UKS poparł poseł PiS Jan Filip Libicki. Zapowiedział, że grupa posłów PiS złoży w Sejmie projekt zmiany ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii. Podobny rządowy projekt posłowie już rozpatrują. Po nowelizacji dopalacze z benzylopiperazyną trafią na listę substancji zabronionych. Ale PiS chce pójść dalej i dać wojewodom prawo zamykania sklepów i hurtowni, w których sprzedawane będą „środki prowadzące do uzależnienia lub uszczerbku na zdrowiu", czyli dopalacze o innym składzie.

Domański zapowiada, że jeżeli zmieni się prawo, my się do niego dostosujemy.

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH