PAP/Rynek Zdrowia | 09-02-2015 16:37

Do prokuratury wpłynęło zawiadomienie resortu zdrowia ws. błędu przy in vitro

Do szczecińskiej prokuratury wpłynęło zawiadomienie z ministerstwa zdrowia o możliwości popełnienia błędu lekarskiego podczas zabiegu in vitro - poinformowała w poniedziałek (9 lutego) PAP rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Szczecinie Małgorzata Wojciechowicz.

W zeszłym tygodniu minister zdrowia Bartosz Arłukowicz mówił, że resort skierował do prokuratury w tej sprawie zawiadomienie.

W ub.r. wskutek błędu przy zabiegu zapłodnienia in vitro w klinice ginekologii Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego pacjentka urodziła nie swoje dziecko. Nasienie męża, zamiast z komórką jajową żony, miało zostać połączone z komórką innej kobiety. Dziecko urodziło się z wadami genetycznymi; przebywa teraz w szpitalu.

Czytaj też. Minister zawiadamia prokuraturę o pomyłce w klinice in vitro. Jest kara i rozwiązanie umowy

Jak dodała Wojciechowicz, to zawiadomienie nie zawiera żadnych nowych informacji, w stosunku do tego, które wpłynęło w tej sprawie w sierpniu ubiegłego roku, i po którym odmówiono wszczęcia postępowania karnego. Zawiadomienie to, dotyczące błędów w sztuce lekarskiej złożyli rodzice dziecka.

- Praktycznie nie ma podstaw do zmiany stanowiska prokuratury sprzed pół roku - zaznaczyła, dodając, że prokuratura 30 dni rozpatrzenie zawiadomienia. Przypominała, że wtedy prokuratura nie dopatrzyła się znamion przestępstwa w sprawie pomyłki przy procedurze in vitro.

- Prokurator uznał, że samo przeprowadzenie zabiegu in vitro nie narażało w żaden sposób życia matki. Jeżeli chodzi o dziecko, doszło tutaj do nieprawidłowości, które miały miejsce jeszcze przed zapłodnieniem. Wszystkie przestępstwa, które są skierowane przeciwko życiu i zdrowiu, dotyczą okresu od momentu poczęcia do śmierci - wyjaśniła Wojciechowicz.

Na to postanowienie prokuratorskie rodzice zażalili się też do sądu. Sąd go jeszcze nie rozpatrzył. Jak poinformował rzecznik Sądu Okręgowego w Szczecinie Michał Tomala, sąd zajmie się tą sprawą w najbliższym czasie.

Minister zdrowia Bartosz Arłukowicz dopytywany w poniedziałek o zawiadomienie ocenił, że prokuratura jest obecnie "w pewnym sensie bogatsza w wiedzę". - Przekazaliśmy do prokuratury raport konsultanta krajowego, który przeprowadził wielomiesięczną kontrolę - wskazał minister.

Chodzi o raport opracowany przez konsultanta krajowego ds. położnictwa i ginekologii prof. Stanisława Radowickiego i kontrole, zleconą w placówce w październiku ub.r., a zakończoną 26 stycznia.

- Prokuratura otrzymała ten raport, żeby móc przeanalizować, czy doszło do złamania prawa, czy nie. Prokuratura badając sprawę za pierwszym razem - podkreślam, nie mam kompetencji żeby wypowiadać się o sposobie przeprowadzenia tego postępowania czy umorzenia - z całą pewnością nie miała wtedy dostępu do wyników raportu prof. Radowickiego, który przeanalizował sytuację i ją opisał - wskazał minister.

Rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Szczecinie Małgorzata Wojciechowicz pytana, czy do prokuratury wpłynęła prośba prokuratora generalnego Andrzeja Seremeta o wgląd do akt sprawy, odparła, że jeszcze nie. O tym, że Seremet chce się zapoznać dokładniej ze sprawą informował wcześniej jego rzecznik.

- Odmowa wszczęcia postępowania karnego czeka na rozstrzygnięcie sądowe i wszelka dokumentacja jest w tej chwili we władaniu sądu. Zapewne prokurator generalny czeka na decyzję sądu, zanim poprosi o dokumenty - opowiedziała.

Klinice, w której miało dojść do błędu podczas zapłodnienia pozaustrojowego wypowiedziano umowę w zakresie rządowego programu in vitro. Na placówkę została też nałożona maksymalna przewidziana w takich sytuacjach kara finansowa - 10 proc. wartości kontraktu, w tym przypadku to 76 tys. zł.

Sprawę rozpatruje też rzecznik odpowiedzialności zawodowej Okręgowej Izby Lekarskiej w Szczecinie. Jeszcze w lutym mają zostać przesłuchani świadkowie.

1 lipca 2013 r. rząd uruchomił trzyletni program refundacji in vitro, w którym określono także zasady stosowania tej metody.