Dyskusja na temat wykonywania odpłatnych zabiegów w szpitalach jeszcze się nie skończyła.
Prywatni świadczeniodawcy przekonują, że prawo placówek publicznych do świadczenia usług poza kontraktem narusza zapisy ustawy o swobodzie działalności gospodarczej. Publiczni twierdzą, że obowiązująca interpretacja prawna, zakazująca świadczenia przez nich usług za pieniądze, jest sprzeczna z prawem i prowadzi do marnotrawstwa potencjału szpitalnego.
Sąd Najwyższy i Naczelny Sąd Administracyjny przyjęły interpretację zakazującą ZOZ-om pobierania opłat od pacjentów ubezpieczonych, ale decyzja ta budzi nadal kontrowersje prawne.
– Fakt, iż art. 33 ust. 1 ustawy o zakładach opieki zdrowotnej wskazuje na świadczenia realizowane nieodpłatnie, za częściową odpłatnością bądź całkowitą odpłatnością i nie pozwala publicznemu zakładowi opieki zdrowotnej na dowolność w ustalaniu odpłatności za realizowane świadczenia – przekonuje Adam Rozwadowski, prezes spółki Enel-Med., powołując się na najnowsza opinię prawną, sporządzoną przez RES Kancelarię Radcy Prawnego dr. Jerzego Bieluka.
Prawnik kontra prawnik
Jak dowodzą prawnicy, którzy przygotowali tę analizę prawną, zasadą jest bowiem nieodpłatność świadczeń na rzecz pacjentów ubezpieczonych, wyjątki zaś winny być wyraźnie wskazane i ustawowo określone, a nie są. Ponadto, art. 38 ust. 5 ustawy o zakładach opieki zdrowotnej mówi, że osoby uprawnione do świadczeń zdrowotnych w publicznych zakładach opieki zdrowotnej nie mogą być obciążane opłatami za ich udzielanie, nawet gdy świadczeń zdrowotnych udziela publiczny zakład opieki zdrowotnej niebędący właściwym ze względu na obszar lub rejon swojego działania.
Katarzyna Sabiłło, prezes zarządu Fundacji Lege Pharmaciae, która przygotowała analizę prawną dowodzącą, iż placówki publiczne mogą świadczyć odpłatnie usługi poza kontraktem NFZ, prezentuje natomiast opinię, że obecnie obowiązujące przepisy nie wyrażają wprost zakazu pobierania opłat za usługi medyczne przez placówki publiczne. A interpretacja zakazująca pobierania opłat przez publiczne ZOZ-y może być stosowana jedynie w odniesieniu do świadczeń zakontraktowanych przez NFZ oraz do leczenia stanów nagłych lub zagrożenia życia.
Każda ze stron sporu ma swoje racje i argumenty za nimi przemawiające.
– Dotychczas było wiele opinii prawnych, dowodzących wprost zakazu świadczenia usług medycznych przez podmioty publiczne odpłatnie – mówi Adam Rozwadowski.
Komu trudniej?
Jak tłumaczy w żadnej z nich nie uwzględniono jednak ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji. Tymczasem, zgodnie z art. 32 Konstytucji, mówiącym o równym traktowaniu podmiotów na rynku oraz w świetle artykułu 6 ust. 1 ustawy o swobodzie działalności gospodarczej, podejmowanie, wykonywanie i zakończenie działalności gospodarczej jest wolne dla każdego, ale na równych prawach. Dopuszczenie zaś możliwości realizowania świadczeń zdrowotnych za odpłatnością ze strony pacjentów przez zakłady opieki zdrowotnej, finansowane ze środków publicznych, stawia placówki prywatne w zdecydowanie gorszym położeniu.
PharmaExpert: rynek apteczny w lutym wraca do normy
Pytanie-dlaczego nie chcą się przekształcać?
Bo nie płacą podatku dochodowego,dostają dotacje na remonty i inwestycje od samorządów i
mogą się bezkarnie zadłużać.
Szpital publiczny prowadzi działalność gospodarczą-sprzedaje usługi medyczne za ,które płaci NFZ.
Nic nie stoi na przeszkodzie żeby funkcjonował w oparciu o Kodeks Spólek Prawa Handlowego.
i przyjmują tylko tyle. Potem lekarz siedzi i czyta gazetę, a pacjenci na przyjęcie mają terminy paromiesięczne a nawet paroletnie. Toteż szukają prywatnych gabinetów , gdzie niema tak odległych terminów. To jest kretyństwo a często i morderstwo
jak w chorobach nowotworowych. Ja pomimo, że jestem lekarzem do okulisty, na operacje oczne, do chirurga chodzę prywatnie i tak też wysyłam moich pacjentów.
A nFZ nie powinien rozdrabniać kontraktów na indywidualne praktyki specjalistyczne albo małe NZOZ-y dajac im niewielkie kontrakty, któwr nawet nie pokrywają liczby punktów wynikajacych z wymaganej przez NFZ minimalnej dostępności tzn NFZ wymaga minimum 12 godzin tygodniowo a kontraktuje na 4 godz. tygodniowo, gdzie tu logika i gdzie analizy sztabu urzędników NFZ