– Należy też włączyć zdrowy rozsądek i myślenie realistycznie – twierdzi Wójcik. Niewykorzystanie potencjału przez szpitale jest zwykłym marnotrawstwem.
W opinii Marka Wójcika, wprowadzenie odpłatnych usług medycznych w placówkach publicznych sprawiłoby, że sala operacyjna byłaby zagospodarowana dłużej niż od 8.00 do 15.00 (a czasami dużo krócej) a sprzęt amortyzowałby się i personel medyczny byłby również efektywniej wykorzystywany.
Polskie paradoksy
W opinii Elżbiety Hibner, byłej wiceminister zdrowia i byłej wiceminister finansów, paradoksów w polskiej ochronie zdrowia jest wiele, a to jest jeden z nich.
– Zakazywanie udzielania odpłatnych usług medycznych przez publiczne ZOZ-y jest działaniem nielegalnym, jeśli przyjmie się za punkt wyjścia opinię prawną, przygotowaną przez Fundację – twierdzi Danuta Hibner. – Dyrektor takiej placówki może narazić się wręcz na zarzut niegospodarności, a jednostka samorządu terytorialnego, zatwierdzając statut niepublicznego ZOZ, który nie przewiduje takich usług, działa zarówno na szkodę ZOZ, pacjentów, jak i podatników, bo taka placówka nie wykorzystuje sal operacyjnych i aparatury diagnostycznej.
Danuta Hibner w tej samej opinii podkreśla jednak, że jeśli samorząd udziela wsparcia ZOZ-owi, który jest przedsiębiorcą, na zakup aparatury, to dokonuje pomocy publicznej. A taka pomoc jest niedopuszczalna, z punktu widzenia przepisów o ochronie konkurencji, obowiązujących na wspólnym rynku UE.
Wadowice: rozpoczęła się rozbudowa szpitala
Pytanie-dlaczego nie chcą się przekształcać?
Bo nie płacą podatku dochodowego,dostają dotacje na remonty i inwestycje od samorządów i
mogą się bezkarnie zadłużać.
Szpital publiczny prowadzi działalność gospodarczą-sprzedaje usługi medyczne za ,które płaci NFZ.
Nic nie stoi na przeszkodzie żeby funkcjonował w oparciu o Kodeks Spólek Prawa Handlowego.
i przyjmują tylko tyle. Potem lekarz siedzi i czyta gazetę, a pacjenci na przyjęcie mają terminy paromiesięczne a nawet paroletnie. Toteż szukają prywatnych gabinetów , gdzie niema tak odległych terminów. To jest kretyństwo a często i morderstwo
jak w chorobach nowotworowych. Ja pomimo, że jestem lekarzem do okulisty, na operacje oczne, do chirurga chodzę prywatnie i tak też wysyłam moich pacjentów.
A nFZ nie powinien rozdrabniać kontraktów na indywidualne praktyki specjalistyczne albo małe NZOZ-y dajac im niewielkie kontrakty, któwr nawet nie pokrywają liczby punktów wynikajacych z wymaganej przez NFZ minimalnej dostępności tzn NFZ wymaga minimum 12 godzin tygodniowo a kontraktuje na 4 godz. tygodniowo, gdzie tu logika i gdzie analizy sztabu urzędników NFZ