Czy korupcja w ochronie zdrowia to zjawisko marginalne?

Eksperci komentując piątkowy (4 stycznia) wyrok w sprawie kardiochirurga dr. Mirosława G. podkreślają, że zjawisko korupcji występuje w ochronie zdrowia, tak jak w innych obszarach życia społecznego, jednak jest mniejsze niż jeszcze kilka lat temu. Niektórzy uważają wręcz, że korupcja w ochronie zdrowia jest zjawiskiem marginalnym.

Jolanta Orłowska- Heitzman rzecznik odpowiedzialności zawodowej Naczelnej Izby Lekarskiej uważa, że problem z korupcją tkwi w tym, że "mamy we krwi przeświadczenie, że jak się komuś odwdzięczymy, to on zrobi dla nas coś lepiej. Dlatego, trzeba pracować nad zmianą mentalności, aby przekonać pacjentów, że nawet bez dodatkowej zapłaty otrzymają usługę na najlepszym poziomie".

Jak podkreśla, korupcja nie bierze się sama z siebie i nie można mówić, że jedyną przyczyną jest chęć zysku. Według niej korupcja bierze się m.in. z ograniczonej dostępności do lekarzy, których jest zbyt mało.

- Terminy wizyt są odległe, a my staniemy na uszach, aby ratować zdrowie - mówi.

Skala korupcji maleje

Orłowska- Heitzman przyznała również, że chociaż korupcja, jako zjawisko istnieje, to jednak jej skala w sektorze ochrony zdrowia maleje. Według niej także ten wyrok w sprawie dr. G.  "w jakimś stopniu wpłynie na ograniczenie tego zjawiska, ale nie można spodziewać się całkowitej zmiany, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki".

Przypomniała, że w Kodeksie Etyki Lekarskiej zapisano, że "jeżeli z zatrudnienia lekarza wynika, iż winien on spełniać swe obowiązki wobec powierzonych jego opiece chorych bez świadczeń finansowych z ich strony, to nie może żądać od tych chorych wynagrodzenia w jakiejkolwiek formie ani też uzależniać leczenia od uzyskania materialnych korzyści".

Również zdaniem wiceprezesa Naczelnej Rady Lekarskiej Romualda Krajewskiego zjawisko korupcji w ochronie zdrowia maleje od dłuższego czasu, ponieważ lekarze lepiej zarabiają i nie szukają dodatkowych korzyści, zaś pacjenci mogą korzystać z prywatnej opieki zdrowotnej.

Krajewski ocenił , że wyrok dla kardiochirurga Mirosława G. na pewno w jakiś sposób wpłynie na codzienną praktykę w służbie zdrowia i jeszcze mniejszą liczbę przypadków korupcji w ochronie zdrowia.

- Granice korupcji jakie wytyczył sąd zostały określone na podstawie własnego mniemania sądu. Ta granica powinna być jednoznaczna, aby budować zaufanie tak ważne w relacjach lekarza i pacjenta - podkreślił.

Łapówki wręcza 2 proc. pacjentów

Prof. Janusz Czapiński uważa wręcz, że zjawisko korupcji w ochronie zdrowia ma charakter marginalny a Polacy są coraz bardziej świadomi, że pewne usługi im się należą, a jeśli system w części finansowanej przez NFZ jest niewydolny, leczą się prywatnie.

Jak podkreślił, z badań wynika, że obecnie mniej niż 2 proc. osób jest skłonnych zapłacić dodatkowo "pod stołem" za usługę w ochronie zdrowia, licząc na wyższy poziom, czy po to, by skrócić czas oczekiwania.

- Nigdy nie było to więcej niż 6 proc. To jest naprawdę znikome zjawisko - zaznaczył. Dodał, że wysokość łapówki czy dowodu wdzięczności rzadko przekracza 100 zł.

Czapiński powiedział, że wszelkie sprawy nagłaśniane przez media jak w przypadku dr. Mirosława G., sprawiają, że Polacy uważają, iż korupcja w ochronie zdrowia jest zjawiskiem o znacznie większej skali, niż wynikałoby to z ich własnych doświadczeń.

- Mogą wychodzić z założenia, że tak jak dr G. obławiał się na łapówkach czy na dowodach wdzięczności, to prawdopodobnie co drugi lekarz w taki sposób urządza się w życiu. To jest absolutną nieprawdą - powiedział Czapiński.

Prywatna ochrona zdrowia lekiem na korupcję

Z kolei dr Grzegorz Luboiński, który jest członkiem grupy lekarskiej ds. rozwiązywania problemów etycznych przy Fundacji im. Stefana Batorego przyznaje, że zjawisko korupcji wśród lekarzy i pacjentów znacznie się zmniejszyło, ponieważ rozwinęła się prywatna opieka medyczna.

- Zmalał czynnik korupcjogenny, czyli utrudniona dostępność do świadczeń medycznych, ponieważ dziś można skorzystać z prywatnej opieki medycznej - ocenił.

Jak dodał, pacjenci zamiast narażać się i nielegalnie dawać lekarzowi pieniądze pod stołem, mogą skorzystać z prywatnej opieki i legalnie zapłacić za nią.

Zwrócił uwagę, że dawanie łapówek za ominięcie kolejek w państwowej opiece zdrowotnej również zmalało, ponieważ Narodowy Fundusz Zdrowia kontroluje system kolejek do świadczeń i wyłapuje przypadki ominięcia terminów oczekiwania.

Także prof. Czapiński zaznaczył, że Polacy są coraz bardziej skłonni dopłacać do usług oficjalnie, czyli korzystając z prywatnej ochrony zdrowia. Dodał, że już 49 proc. Polaków z blisko 90 proc. korzystających z usług ochrony zdrowia, opłaca świadczenia z własnej kieszeni.

- Polacy są coraz bardziej świadomi, że pewne usługi się im po prostu należą, a jeśli system jest, w części (finansowanej przez) NFZ niewydolny, to wyjmują z własnej kieszeni pieniądze, ponieważ mają alternatywę, mogą leczyć się prywatnie, korzystają z tej możliwości. Traktują lekarzy i pielęgniarki jak obsługę supermarketu, nikt w supermarkecie nie płaci łapówek - powiedział.

Potrzebne rozwiązania systemowe

Z kolei przewodniczący Stowarzyszenia Pacjentów Primum Non Nocere Adam Sandauer przyznał, że wyrok sądu w sprawie dr. G. "na jakiś czas podziała, ale bez rozwiązań systemowych problem korupcji nie zostanie rozwiązany".

- Korupcja obejmuje w Polsce nie tylko system ochrony zdrowia. Jest niestety złym, brzydkim zwyczajem dawanie wyrazów wdzięczności w urzędach czy w gminach. Chodzi na przykład o przynoszenie czekoladek za załatwienie sprawy - powiedział Sandauer.

Podkreślił, że niektórzy pacjenci robią tak po zakończonym leczeniu. - Nikomu to szkody nie robi. Jest to naganne i niezrozumiałe w Europie, ale akceptowane w krajach wschodnich - powiedział Sandauer.

Jak dodał, czym innym jest sytuacja, w której "dowody wdzięczności" wręczane są w trakcie leczenia i co skutkuje zapewnieniem sobie lepszego dostępu do lekarzy. - To jest działanie kosztem innych osób, które też korzystają z pomocy lekarza. Jest to sytuacja głęboko naganna, która nie powinna mieć miejsca - powiedział Sandauer.

- Trzecia, najbardziej karygodna sytuacja to ta, w której to lekarze wywierają naciski i wymuszają łapówki - dodał.

Drogi bukiet to też łapówka

Przypomnijmy, że w piątek (4 stycznia) dr G. został skazany na rok więzienia w zawieszeniu na dwa lata i grzywnę w wysokości 72 tys. zł. za przyjęcie ponad 17,5 tys. zł od pacjentów. Nieprawomocny wyrok zapadł po ponad 4-letnim procesie ordynatora.

Sąd wydając ten wyrok podjął też próbę wytyczenia granicy między korupcją a wdzięcznością pacjenta wobec lekarza za przywrócenie mu zdrowia lub uratowanie życia.

- Jesteśmy zgodni, że przedmiotem wdzięczności nie mogą być pieniądze, nawet w niewielkiej kwocie. To nie może być zwyczajowo uznane za wyraz wdzięczności - uznał sędzia.

W jego ocenie dopuszczalne byłoby wręczenie słodyczy, kwiatów, ale już nie - drogiego bukietu. Za niedopuszczalne uznał też obdarowywanie drogimi wydawnictwami książkowymi czy alkoholem.

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH