Takie pytanie portal rynekzdrowia.pl zadał kilku osobom ze środowiska medycznego. Czy policja, prokuratura, politycy, wreszcie media w jakiś szczególny sposób

Czy policja, prokuratura, politycy, wreszcie media w jakiś szczególny sposób „upodobały” sobie lekarzy i szefów placówek medycznych? Ostatnie zatrzymania, m.in. dwóch znanych profesorów w woj. mazowieckim i śląskim oraz kilku dyrektorów szpitali, bez wątpienia dobrej aury wokół środowiska nie tworzą. Tylko czy tej złej atmosferze rzeczywiście winni są policjanci i dziennikarze?

Czarne owce zagrożone
Ryszard Olszanowski, dyrektor Szpitala Powiatowego w Wołominie: – Atmosfera nagonki była odczuwalna kilka miesięcy temu. Obecnie napięcie zelżało, liczba przypadków jest mniejsza, na korzyść zmienił się także sposób podchodzenia do tych problemów. Środowisko medyczne wie, że działają w nim „czarne owce”. To one czują się teraz zagrożone. I słusznie. Poczucie bezkarności byłoby tutaj całkowicie nie na miejscu. Przypadki korupcji trzeba piętnować i karać. Rzecz w tym, że byłoby dobrze, aby w piętnowaniu i karaniu najważniejsza nie była spektakularność, na której ktoś zrobi być może własny, polityczny interes, ale normalne, przewidziane prawem procedury, z powodzeniem stosowane w całym cywilizowanym świecie.

Danuta Koturbasz, lekarz rodzinny z Katowic: – To nie środowisko jest winne. Przez 50 lat byliśmy marnie wynagradzani za swoja pracę i było na to przyzwolenie państwa i społeczeństwa, że lekarz i tak sobie dorobi na boku... Ci, którzy byli uczciwi, to albo już nie żyją, albo klepią biedę i latają nakręceni za pracą, na dwóch albo i trzech etatach żeby przeżyć. Teraz pacjenci zrobili się roszczeniowi i uważają, że wszystko im się należy, a nawet nie mówią dziękuję, albo od razu straszą prasą, jak jest coś nie tak po ich myśli. Normalny, prosty lekarz nawet nie ma czasu na rozmowy czy zastanawianie się, czy czuje się zagrożony czy nie. Po prostu – biega za pracą.

Ja się nie boję
Marian Ciesielski z Zakładu Psychologii Klinicznej w Katowicach: – Nie boję się nagonki na lekarzy. Najbardziej chyba mogą bać się ginekolodzy czy zabiegowcy, bo tam jest największe pole do popisu – pacjenci starają się dostać poza kolejką, uzyskać lepszą opiekę. Ci, którzy nie mają okazji, to i nie muszą się czuć zagrożeni..

Lidia Okraska z Samodzielnego Publicznego Szpitala  ZOZ im. św. Elżbiety w Katowicach: – Nie, ja się tak nie czuję. W małych szpitalach nie ma takich przypadków żeby coś się działo nie tak – mówi – my się tu wszyscy znamy i nie mamy się czego i kogo bać. Zresztą nasi pacjenci to najczęściej ludzie ubodzy więc nie dostajemy kwiatów czy czegokolwiek od nich, bo ich na to nie stać, choćby nawet chcieli.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH