Częstochowa: protestują ratownicy medyczni

Na czwartek (31 maja) zapowiedzieli protest ratownicy medyczni należący do związku zawodowego. O godz. 12 zbiorą się przed ratuszem, a następnie przekażą prezydentowi miasta swoje uwagi na temat częstochowskiego pogotowia.

Związkowcy chcą w ten sposób zaprotestować przeciwko decyzji dyrektora SPZOZ Stacji Pogotowia Ratunkowego w Częstochowie, Leszka Łyki: szef pogotowia nie przedłuży umowy o pracę z ratownikiem, który zgłosił prokuraturze i mediom fakt molestowania ratowniczki przez pielęgniarza.

Sprawa dotyczyła byłego już pracownika pogotowia ratunkowego Witolda N., oskarżonego o usiłowanie zgwałcenia koleżanki z pracy w grudniu 2010 r. Postępowanie w tej sprawie toczyło się od stycznia 2011 r. Prokuratura wszczęła je, ponieważ najpierw złożył doniesienie przewodniczący Związku Zawodowego Pracowników Ratownictwa Medycznego w częstochowskim pogotowiu, a następnie pełnomocnik prawny ofiary.

Ofiara molestowania już w pogotowiu nie pracuje: tak jak wielu innym ratownikom zatrudnionym czasowo, nie przedłużono jej umowy. Związkowiec odejdzie na tej samej zasadzie. Jak twierdzi sam poszkodowany, dyrektor miał powiedzieć mu wprost, że praca w pogotowiu chyba się mu nie podoba, skoro naraził na szwank dobre imię stacji.

Dyrektor pogotowia Leszek Łyko w rozmowie z portalem rynekzdrowia.pl potwierdza, że nie przedłużył umowy o pracę z ratownikiem, a ta wygasa 31 maja.

- Nie chcę dalej współpracować z tym panem, jednak nie dlatego, że zgłosił fakt molestowania koleżanki prokuraturze. Zrobił to jako przedstawiciel związku zawodowego i miał do tego prawo. Jednak uważam, że osoba, która padła ofiarą molestowania jest dorosła i jeśli do takiego incydentu doszło, powinna sama złożyć doniesienie w prokuraturze, o czym ją poinformowałem. Czemu zrobiła to dopiero po zgłoszeniu związkowca, nie wiem - mówi nam Leszek Łyko.

I dodaje, że działania związkowca sprowadziły do pogotowia aż 11 kontroli, które trwały po kilkanaście dni, co znacznie utrudniało pracę. Kontrole nie wykazały żadnych rażących nieprawidłowości, raczej pewne niedociągnięcia, które były usuwane na bieżąco. W tym przypadku doszło jednak, zdaniem dyrektora, do nadużycia zaufania pracodawcy.

Związek Zawodowy Pracowników Ratownictwa Medycznego dysponuje w Częstochowie niewielką siłą (dziewięciu pracowników pogotowia i pięć aktualnie bezrobotnych ratowniczek). Dlatego poprosił Polską Partię Pracy Sierpień 80, Forum Związków Zawodowych i Polską Radę Ratowników Medycznych o wsparcie na czwartkowej manifestacji.

Dyrektor przyznaje, że protest zapowiadany na czwartek przez związkowców w żaden sposób nie utrudni pracy pogotowia ratunkowego. Wezmą w nim udział głównie bezrobotni ratownicy.

- W naszym regionie ratowników medycznych jest zbyt wielu, stąd duże rozgoryczenie. Ale ja nie jestem w stanie zatrudnić wszystkich - zaznacza Leszek Łyko. 

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH