Częstochowa: karetka jechała prawie godzinę, mężczyzna zmarł

Częstochowska prokuratura poszukuje odpowiedzi na pytanie, dlaczego do nieprzytomnego, leżącego na ulicy człowieka, karetka pogotowia dojechała prawie po godzinie od wezwania. Mężczyzna zmarł, nie doczekawszy pomocy - czytamy w lokalnej "Gazecie Wyborczej".

Wieczorem w niedzielę 26 sierpnia przechodzień natknął się na leżącego na chodniku nieprzytomnego mężczyznę. Zawiadomił pobliski komisariat. Patrol pojawił się na miejscu w niespełna 10 minut.

Policjanci zaalarmowali dyspozytorkę pogotowia. Usłyszeli, że w tej chwili nie ma wolnej karetki ratunkowej, ale jak tylko taka będzie, to przyjedzie. Erka z obsługą lekarską pojawiła się po 55 minutach od zgłoszenia. Reanimacja się nie powiodła, 38-letni mężczyzna umarł na ulicy.

Śledztwo w tej sprawie prowadzi Prokuratura Rejonowa Częstochowa-Południe. Do tej pory ustalono m.in., że erka, która czekała w dyspozycji, nie została po zgłoszeniu od razu wysłana do nieprzytomnego pacjenta. Zabezpieczono dokumentację, przesłuchiwani są świadkowie.

Więcej: www.gazeta.pl

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH