Czechy: już 19 ofiar zatruć metanolem, wprowadzono częściową prohibicję

Już 19 osób padło ofiarą zatrucia alkoholem metylowym wprowadzonym nielegalnie do obrotu pod postacią podrabianych napojów wyskokowych. Rząd wprowadził częściową prohibicję. W czwartek (13 września) aresztowano kilka kolejnych osób, ale źródła dostaw nadal nie są znane.

Ostatnią ofiarą zatrucia alkoholem metylowym jest mężczyzna z Ostrawy, przy granicy z Polską. W dwunastu czeskich szpitalach przebywa obecnie 50 pacjentów. Zatruć jest coraz więcej. Są to ludzie z różnych środowisk społecznych: od bezdomnych po pracowników fizycznych, lekarzy, nauczycieli i menedżerów, co wskazuje, na wiele źródeł zatruć. Kilkanaście osób znajduje się w stanie krytycznym.

Minister zdrowia Leosz Heger zapowiedział sprowadzenie specjalnego leku z Norwegii. Do Pragi przyjechał norweski toksykolog Erik Hovda, który przywiózł pierwsze dawki drogiego leku. Lekarstwo "ma stabilizować stan pacjenta w ciągu 24 godzin".

Rząd wprowadził częściową prohibicję i zakazał sprzedaż 30-procentowego alkoholu w kioskach, na straganach i w małych sklepach. Na rynku wybuchła panika. Po apelu ministra zdrowia o całkowite powstrzymanie się od spożycia trunków zakupy zmalały o ponad 50 procent.

Media elektroniczne ostrzegają przed markami, w których wykryto metanol. Z godziny na godzinę przybywa "podejrzanych firm". Do tej pory domieszkę metanolu wykryto w butelkach opatrzonych etykietami: "Rum Tuzemak", "Rum Boskov", "Albańska Borovicka", "Ekstra Jemna Vodka", "Lunar" i "Merunka".

Producenci twierdzą jednak, ze ktoś podrabiał ich etykietki i utrzymują, że to nie oni mieszali metanol z wódką. Za informacje o wskazaniu winnego wyznaczyli niebotyczne nagrody. Kontrole przeprowadzane przez inspektorów ujawniają dramatyzm całej sytuacji. Do czwartkowego wieczora przeprowadzono 4867 kontroli. Co druga butelka alkoholu okazała się podejrzana, m.in. nie miała akcyzy, nie wiadomo skąd pochodziła, a jej etykietka była nieczytelna.

Najwięcej skażonego alkoholu znaleziono w północnej części Moraw, przy granicach z Polską. W wielu małych rozlewniach skonfiskowano alkohol niewiadomego pochodzenia.

Mimo wytężonej pracy policji, inspektorów, a nawet strażaków i zwykłych ochotników, którzy przeglądają butelki i wysyłają próbki do analiz, nadal nie udało się odkryć źródła dystrybucji skażonego alkoholu. Pojawiają się najróżniejsze wersje, mówiące m.in. o przemycie z zagranicy przez zorganizowaną grupę przestępczą.

Zaostrzenia wprowadzono również w sąsiedniej Słowacji. Inspektorzy przeprowadzają kontrole przede wszystkim na stacjach benzynowych i w małych punktach sprzedaży. Jak dotąd nic nie wykryto.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH