Cytostatyki może przygotować wykształcona pielęgniarka

Z dużym zdziwieniem przyjmuję twierdzenia publikowane w różnych dokumentach dotyczące sporządzania leków cytostatycznych - pisze prof. Wiesław Jędrzejczak, konsultant krajowy w dziedzinie hematologii. Swoje stanowisko przedstawia w ślad za publikacją o zasadach przygotowywania leków cytostatycznych w szpitalach, która ukazała się w portalu rynekzdrowia.pl w czerwcu br.

Moim zdaniem akty prawne, na które powołują się różne podmioty nie zawierają delegacji do formułowanych stwierdzeń. Jestem też zbulwersowany tym, że twierdzenia w tej dziedzinie nie były ze mną konsultowane.

Pomijając pełnienie funkcji konsultanta krajowego jestem osobą, która pierwszą pracę oryginalną na temat chemioterapii nowotworów opublikowała w roku 1974, pierwszą pracę oryginalną w piśmiennictwie międzynarodowym w 1976 (i była to w ogóle pierwsza praca z Polski w tej dziedzinie) i wreszcie osobą, której habilitacja w roku 1978 dotyczyła chemioterapii nowotworów. Od tego czasu istotna część mojego dorobku dotyczy tej metody leczenia.

Tworzenie i interpretacja przepisów przez osoby, które nie mają zielonego pojęcia o przedmiocie sprawy stwarza śmiertelne niebezpieczeństwo dla chorych przede wszystkim przez nieuzasadnione merytorycznie ograniczenie dostępu do leczenia chorym na nowotwory.

Ustawa Prawo farmaceutyczne (Dz. U. 2008 nr 45, poz. 271) zawiera zapis dotyczący aptek szpitalnych, który brzmi w art. 86 ust. 3. „W odniesieniu do aptek szpitalnych usługą farmaceutyczną jest również: 3) przygotowywanie leków w dawkach dziennych, w tym leków cytostatycznych”.

Moim zdaniem tego typu zapis prawny nie jest zapisem wykluczającym ani nie ma zastosowania do innych zawodów medycznych. Przygotowywanie dawek dziennych oznacza czynności polegające na rozpuszczeniu leku w odpowiednim rozpuszczalniku i ewentualnie dodatkowo w płynie do infuzji.

Gdyby ten zapis pojmować tak, jak brzmi to dotyczy on wszystkich leków. Zgodnie z tą interpretacją wszystkie leki, które są przygotowywane w dawkach dziennych (także np. dopamina), a więc np. rozdozowywane w 500 ml soli fizjologicznej powinny być przygotowywane w aptece szpitalnej. W takim przypadku, to szpitale stałyby się tylko przybudówkami do aptek szpitalnych, a w praktyce leczenie chorych zostałoby całkowicie sparaliżowane.

Zapis jedynie precyzuje, że leki cytostatyczne nie są wyłączone z tej "zasady". A co, jeśli lek, który trzeba przygotować w dawce dziennej musi być podawany w trybie nagłym poza szpitalem, czy tak, jak dopamina w szpitalu?

Aby to było wykonalne w jakikolwiek sposób, apteka musiałaby pracować w ruchu ciągłym tak, jak oddział szpitalny, a więc mieć stały dyżur i zatrudniać znacznie więcej farmaceutów niż obecnie. Dyżur całodobowy to jest minimum pięciu pracowników, gdyż chorych trzeba leczyć niezależnie od pory dnia, a nadto zdarzają się przypadki nagłe i musi być rezerwa zatrudnienia na wypadek urlopu lub choroby. W dodatku nawet w warunkach ciągłego dyżuru apteki szpitalnej czynności od wydania zlecenia do jego zrealizowania i dostarczenia leku na oddział będą zajmować co najmniej pół godziny i to może być zbyt długi czas, który przesądzi o zgonie chorego.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH