Co mógłby zrobić RPP, gdyby tylko chciał? Ewa Borek, prezes Fundacji My Pacjenci. Fot. PTWP

Im słabiej funkcjonujący system opieki zdrowotnej, tym ważniejsza rola silnego rzecznika praw pacjenta, ujmującego się za problemami indywidualnymi i zbiorowymi interesami pacjentów - uważa Ewa Borek, prezes Fundacji My Pacjenci.

Rzecznik Praw Pacjenta (RPP) stanowi dla pacjentów od 2009 roku główne źródło informacji dotyczących poruszania się w systemie ochrony zdrowia i system wsparcia ochrony praw pacjentów.

Prezes NIL zarzucił ostatnio RPP, że jest niewygodny dla lekarzy, ponieważ wysuwając zarzuty pod adresem lekarzy podważa ich kompetencje oraz buduje nieufność pacjentów do lekarzy.

Dobry rzecznik pacjentów powinien być niewygodny, bo walcząc w sprawie pacjentów może naruszać interesy innych środowisk w ochronie zdrowia - lekarzy, świadczeniodawców czy administracji publicznej.

Dotychczas w swojej długiej siedmioletniej kadencji Rzecznik Praw Pacjenta przejawiał inicjatywy, które budowały dialog z resortem zdrowia, narażając się na zarzuty, że jest bardziej rzecznikiem tego resortu niż pacjentów. Nie dziwi to, przecież obecny rzecznik był wieloletnim urzędnikiem Ministerstwa Zdrowia, a sama ustawa o RPP na pełną niezależność tej funkcji nie pozwala.

Tych inicjatyw nie było
Nie było natomiast inicjatyw zbudowania pacjentom szerszego forum dialogu z zawodami medycznymi. Takie forum byłoby bardzo potrzebne i jednocześnie byłoby dobrą okazją, żeby w atmosferze dialogu artykułować niepopularne problemy i rozwiązywać konflikty wybuchające między lekarzami i pacjentami.

Rzecznik, poza prowadzeniem dialogu z zawodami medycznymi, mógłby także budować współpracę z organizacjami pacjenckimi i wpływać na ich rozwój. Możliwości działań są ogromne - począwszy od edukacji po wspieranie rozwoju tych środowisk, budowanie "empowerment" tych bardzo wdzięcznych i chętnych do współpracy grup.

Nie zauważyłam, żeby w czasie swojej wieloletniej działalności rzecznik upominał się w imieniu pacjentów o tworzenie ciał decyzyjnych w ochronie zdrowia z ich udziałem, czy żeby w swoich stanowiskach, w ramach konsultacji społecznych, promował partycypację pacjentów w podejmowaniu decyzji w ochronie zdrowia.

Nie powinno już być nowych ciał decyzyjnych w ochronie zdrowia tworzonych bez reprezentacji pacjentów - tych istniejących bez pacjentów jest wystarczająco dużo.

Dokonywanie zmian bez rozpoznania potrzeb pacjentów i wysłuchania ich opinii wiąże się z ryzykiem, że powstanie wadliwe i trudne we wdrażaniu prawo. Nie zauważyłam, żeby rzecznik pacjentów był rzecznikiem ich partycypacji w podejmowaniu decyzji. To niewątpliwie kolejny obszar działań potrzebnych, a niedokonanych.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH