W piątek (28 sierpnia) do marszałka Sejmu Bronisława Komorowskiego mają trafić dwa projekty ustaw o zapłodnieniu pozaustrojowych in vitro, opracowane - jeden przez zespół kierowany przez posłankę PO Małgorzatę Kidawę-Błońską, drugi jej partyjnego kolegi Jarosława Gowina.

Do laski marszałkowej swoje projekty zgłosili także poseł PiS Bolesław Piecha, który domaga się całkowitego zakazu stosowania metody in vitro, i były minister zdrowia Marek Balicki, który przy swoim projekcie pracował m.in. z posłanką Izabelą Jarugą-Nowacką, prof. Jackiem Hołówką i Wanda Nowicką. Ale w żadnym ze złożonych dokumentów, chodzi oczywiście o te, które dopuszczają stosowanie metody in vitro, nie jest poruszona kwestia jej ewentualnego finansowania.

– To dwie różne sprawy: te wszystkie projekty są próbą uregulowania w ogóle stosowania tej metody w Polsce, to takie przepisy ruchu drogowego. Co innego sprawa finansowania – tłumaczy w dzienniku Polska Marek Balicki. I dodaje, że według zaleceń Unii Europejskiej mieliśmy umocować prawnie zapłodnienie pozaustrojowe do 2006 r., najwyższy więc czas, aby te zalecenia spełnić. Potem przyjdzie czas na dyskusję o tym, kto miałby płacić za leczenie metodą in vitro.

Posłanka Małgorzta Kidawa-Błońska też sugeruje, aby teraz zająć się przede wszystkim projektami, a potem pytaniami o pieniądze.

Zakładając więc, że posłowie przegłosują któryś z projektów dopuszczający stosowanie metody in vitro, za kilka miesięcy przyjdzie nam zadecydować, kto, jeśli w ogóle, będzie za nie płacił.

Zdaniem prof. Mariana Szamatowicza, który jako pierwszy w Polsce dokonał udanego zabiegu in vitro, NFZ jeśli miałby refundować te zabiegi musiałby na ten cel wydawać rocznie ok. 100 mln zł. Z wyliczeń Polskiego Towarzystwa Ginekologicznego wynika jednak, że kwota ta może być trzy razy wyższa.

Lewica, która jako jedyna złożyła wiele miesięcy temu projekt, w którym jest mowa o finansowaniu in vitro (wciąż leży w sejmowej zamrażarce), wylicza ten wydatek na 112 mln zł. Jeśli posłowie podejmą w listopadzie decyzję o dopuszczeniu stosowania metody in vitro, pojawi się też pytanie, gdzie w przypadku ewentualnej refundacji takie zabiegi mogłyby być przeprowadzane.

Zabiegi zapłodnienia pozaustrojowego to ogromne pieniądze, szacuje się, że w Polsce zajmuje się nimi na zasadach komercyjnych ok. 40 ośrodków. Dzisiaj poddają się im kobiety, które stać na zapłacenie ok. 10 tys. za każdorazową próbę zapłodnienia in vitro, bo tyle mniej więcej kosztuje jeden cykl. Można jednak przypuszczać, że w sytuacji, kiedy zapłodnienie pozaustrojowe byłoby refundowane, chętnych, aby poddać się tym zabiegom, będzie znacznie więcej.

Jeśli zabiegi in vitro będą w Polsce ujęte w ramy prawne, decyzja, czy wydawać pieniądze na ich refundowanie będzie decyzją polityczną - przypomina Polska.

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH