Certyfikaty akredytacyjne: czy szpitalom po błędzie medycznym powinno się je odbierać? Teoretycznie pomyłka nie powinna się zdarzyć. Fot. PTWP

38-letniemu Marcinowi K., pacjentowi SP ZOZ MSW w Lublinie, zamiast usunąć migdałki, zoperowano przegrodę nosową. Szpital ma wszystkie możliwe akredytacje i certyfikaty, w tym takie, które wymagają stosowania okołooperacyjnej karty kontrolnej (OKK). Teoretycznie pomyłka nie powinna się zdarzyć.

A jednak popełniono błąd. Jak relacjonuje Gazeta Wyborcza, z opinii biegłych sporządzonych na zlecenie Prokuratury Rejonowej w Lublinie wynika, że doktor Przemysław E. spowodował u pacjenta obrażenia wymagające leczenia powyżej siedmiu dni. Lekarza oskarżono o "nieumyślne naruszenie czynności narządu oddychania".

”Dyrektor szpitala ZOZ MSW w Lublinie rozwiązał umowę z lekarzem z uwagi na prowadzone postępowanie prokuratorskie i lekarz ten nie pracuje już w placówce” - informuje nas wydział prasowy Ministerstwa Spraw Wewnętrznych.

Ponadto - jak wyjaśnia MSW - "dyrektor szpitala wystąpił do Prokuratury Rejonowej w Lublinie o udzielenie informacji, czy doniesienia o postawieniu zarzutów poświadczenia nieprawdy przez zastępcę ordynatora oddziału oraz pielęgniarkę oddziałową, są prawdziwe. W przypadku potwierdzenia postawienia zarzutów, zostaną podjęte odpowiednie decyzje".

W dokumentacji zapisano
Przemysław E. w prokuraturze zaczął się bronić i ujawnił przykłady złej organizacji w resortowej lecznicy. Jego zdaniem, przed zabiegiem pacjenta powinien przebadać anestezjolog, a on, jako operujący, wykonał jedynie to, co zapisano w dokumentacji. Stwierdził też, że nie było odpowiednich procedur postępowania z chorymi na poszczególnych oddziałach. Jednym słowem, stał się ofiarą pośpiechu i "szpitalnej taśmy produkcyjnej".

Prokurator ripostował, że jeśli nawet został wprowadzony w błąd (poprzez błędny zapis w karcie - red.), to i tak ciążył na nim obowiązek zweryfikowania, czy rzeczywiście przeprowadza zaplanowany zabieg. Był ostatnią osobą, która mogła naprawić błąd popełniony na wcześniejszym etapie - tłumaczył Paweł Banach, szef Prokuratury Rejonowej w Lublinie.

Zostawmy jednak prokuratorowi, co prokuratorskie. Ważniejsze wydaje się, że po raz kolejny nie zadziałały procedury zapisane w okołooperacyjnej karcie kontrolnej (OKK).

Czytaj: Okołooperacyjna karta kontrolna. Kiedy się sprawdza?

Akredytacja - to nie zawsze działa
Szpital MSW w Lublinie powinien mieć wdrożone procedury OKK, podobnie jak prawie 200 jednostek, które posiadają Certyfikat Akredytacyjny Centrum Monitorowania Jakości w Ochronie Zdrowia. Prowadzenie OKK jest jednym ze wymogów akredytacyjnych określonych w obwieszczeniu ministra zdrowia z 18 stycznia 2010 r. w sprawie standardów akredytacyjnych w zakresie udzielania świadczeń zdrowotnych oraz funkcjonowania szpitali (Dz. Urz. MZ Nr 2, poz. 24).

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH