Mec. Magdalena Bentkowska, obrońca dr. G zarzuca pracownikom Centralnego Biura Antykorupcyjnego, że nie zabezpieczyło zawartości kopert, jakie pacjenci wręczali dr. Mirosławowi G., b. ordynatorowi kardiochirurgii ze szpitala MSWiA w Warszawie, oskarżonemu dziś m.in. o korupcję.

W piątek Sąd Rejonowy Warszawa-Mokotów oglądał nagrania z gabinetu dr. G., gdzie CBA zainstalowało ukrytą kamerę. Jak się okazało w toku procesu, był to sprzęt wynajęty od Służby Kontrwywiadu Wojskowego. Przez trzy miesiące, tj. do 12 lutego 2007 r., gdy dr G. został zatrzymany i w kajdankach wyprowadzony z kliniki, przyjął w swoim gabinecie 181 pacjentów i ich rodziny, udzielając łącznie kilkuset konsultacji.

Sąd obejrzał w piątek kilkanaście nagrań - relacjonuje Gazeta Wyborcza – na niektórych widać, jak pacjenci lub ich bliscy usiłują wręczyć mu kopertę. Są zarejestrowane sytuacje, gdy lekarz odmawia, mówiąc "nie mogę", ale i takie, gdy bierze pozostawioną kopertę i nie zaglądając do niej odkłada na prawo od swego biurka, przy ścianie.

Po każdym takim filmie mec. Bentkowska składała do protokołu oświadczenie, że w aktach sprawy brak informacji, by CBA weryfikowało zawartość koperty. Niektórzy z pacjentów - przesłuchani w sądzie na pierwszej rozprawie mówili, że w kopercie nie było pieniędzy, lecz np. wyniki badań lub laurka z podziękowaniem dla lekarza.

Sam G. powtarzał przed sądem, że nigdy nie uzależniał od wręczenia mu "koperty" wykonania operacji ani przyjęcia do szpitala. Mówił, że taki zarzut może być wynikiem niezrozumienia. - To prawda, często mówiłem, że ktoś jest pacjentem z wysokiej półki albo, że dostaje leki z górnej półki - wyjaśniał.

- To nie znaczy, że jest to pacjent wyjątkowy i traktowany lepiej niż inni, jeśli rodzina za niego zapłaci, ale że jest on pacjentem wysokiego ryzyka i potrzebne są dla niego kosztowne leki - mówił, odnosząc się do sprawy braci, których ojciec zmarł kilka miesięcy po operacji serca. Jego synowie twierdzą, że dali dr. G. 3 tysiące zł, bo lekarz od tego uzależnił zajęcie się ich ojcem. Sąd prawomocnie utrzymał jednak umorzenie tej sprawy uznając, że lekarz chciał ratować pacjentów, a nie pozbawiać ich życia.

Z tym rozstrzygnięciem do dziś nie godzi się adwokat braci  mec. Rafał Rogalski. Oświadczył on, że zwrócił się do USA i Izraela po kolejne opinie biegłych w sprawie. doktora G.

W piątek sąd i strony obejrzały m.in. nagranie z wizyty żony i 21-letniej córki jednego z pacjentów, które zostawiły na stole dr. G. kopertę. Lekarz odłożył ją na bok biurka, nie zaglądając do środka - w sądzie powiedział, że nie pamięta, co zawierała.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH