Wybitny fachowiec, jego klinika zarabiała na cały szpital, wprowadził wysokie standardy, miał świetne wyniki i cały zespół przeciwko sobie - tak o dr. Mirosławie G., jako ordynatorze kardiochirurgii szpitala MSWiA, mówił b. dyrektor tego szpitala, Marek Durlik.

Jego zeznań Sąd Rejonowy Warszawa-Mokotów słuchał w piątek (19 czerwca) przez ponad cztery godziny. To Durlik - jak sam powiedział - był sprawcą całego zamieszania, bo to on postanowił w 2000 r. ściągnąć z Krakowa do Warszawy dr. G.

Nowy ordynator miał rozwinąć oddział kierowany wcześniej przez prof. Zbigniewa Religę - pierwszego kardiochirurga, który przeprowadził w Polsce udany przeszczep serca. Rywalizacja między autorytetem profesora Religi a zdolnym doktorem, wychowankiem sławnego kardiochirurga z Krakowa prof. Antoniego Dziatkowiaka, jest tłem procesu, w którym dr G. jest oskarżony o korupcję i mobbing.

Dziatkowiak polecał dr. G. Durlikowi słowami: „jest tylko dwóch kardiochirurgów, którym dałbym swoje serce do zoperowania. Jeden z nich to doktor G.”. Z kolei Religa, według Durlika, „alergicznie nie znosił Mirosława G.” i protestował co sił, by nie powołać go na ordynatorskie stanowisko.

- Myślę, że powód mógł być prozaiczny i stary jak świat - już w „Ogniem i mieczem” opisał Sienkiewicz, jak Wołodyjowski z Bohunem rywalizował, kto jest pierwszą szablą Rzeczypospolitej. Dr G. przeszczepił 350 serc. Myślę, że Religa mniej - odpowiedział.

Durlik podkreślał, nigdy nie było skarg na dr. G. jeśli chodzi o korupcję. Według niego, na Zachodzie - gdzie pracował - zdarza się, że pacjent wręcza lekarzowi w podziękowaniu kwiaty i skrzynkę dobrego rocznika wina. - I nikogo to nie dziwi, a prokuratura nie wkracza, bo wdzięczność wobec lekarza to prawo pacjenta - mówił.

- Nieporozumieniem jest uznawanie, że korupcją jest wdzięczność pacjenta, wyrażona wręczeniem lekarzowi pieniędzy po już po operacji, przy wyjściu ze szpitala z podziękowaniem za opiekę. Czymś takim byłoby uzależnianie od pieniędzy przyjęcia do szpitala czy operacji - mówił Durlik.

Jako przykład podał sytuację, w której zespół asystentów z kardiochirurgii pewnego dnia zbuntował się i oświadczył, że nie będzie operować, dopóki szpital nie wypłaci im zaległych premii. - Z tego wynika, że to ja byłem mobbingowany - skomentował dr G.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH