Ugodą zakończył się proces, jaki bydgoskie pogotowie wytoczyło Andrzejowi Kanieckiemu, który od lat na forach internetowych nazywał pracowników tego pogotowia "łowcami skór", a samo pogotowie "pijacką meliną".
Konflikt zaczął się od wypadku samochodowego, do którego doszło 1 listopada 1997 roku na przedmieściu Bydgoszczy. W rozbitym samochodzie zginął wówczas syn Kanieckiego, ale załoga wezwanej na miejsce karetki stwierdziła jego zgon przedwcześnie. Zaalarmowana policja ustaliła, że lekarz i sanitariusz byli tego dnia nietrzeźwi podczas dyżuru.Czytaj więcej: pogotowie ratunkowe
Wadowice: rozpoczęła się rozbudowa szpitala