W szpitalach również umiera się. Teoretycznie rzecz biorąc szpitale nie są odpowiednim miejscem do umierania, gdyż zostały przystosowane do przywracania zdrowia chorym. Śmierć w szpitalu wskazuje na bezsilność wobec choroby.

Jednak nie tylko na to. Coraz częściej pacjenci lub ich rodziny oskarżają lekarzy o popełnienie kardynalnych błędów. Oskarżają i szukają sprawiedliwości w sądach... Od dwóch lat trwa ustalanie przyczyny śmierci młodej dziewczyny i poszukiwanie winnych. Prokuratura Rejonowa w Katowicach wystąpiła po raz drugi o ekspertyzę biegłych, gdyż poprzednia ekipa biegłych nie potrafiła ustalić co było powodem zgonu pacjentki.

Jak nam powiedział Andrzej Płazak, dyrektor Szpitala Klinicznego im. A. Mielęckiego w Katowicach ,w tej chwili sprawa jest w toku i nie będzie się na jej temat wypowiadał.

29-letnia Magda Mokry do szpitala zgłosiła się pełna sił i nadziei. Diagnoza – ostra niewydolność nerek. Bez wykonania nawet podstawowych badań w skierowano ją na dializę. Już po podłączeniu wenflonu dziewczyna poczuła się bardzo źle, a w kilka minut później nie żyła. Zdaniem jej rodziców, Ireny i Karola Mokry , z winy lekarzy.

Nefrolog, prof. Andrzej Więcek z katowickiej kliniki Śląskiego Uniwersytetu Medycznego stwierdził – w wypowiedzi dla TVN 24 – że choroba była tak zaawansowana, a stan chorej poważny, że nie dało się nic zrobić. Po prostu serce nie wytrzymało.

Spóźnione decyzje
Śmierć parlamentarzysty Andrzeja Mazurkiewicza, zmarłego w marcu senatora PiS-u, wywołała wiele spekulacji w jego rodzinnym Jarosławiu. Senator Mazurkiewicz już kilkanaście dni przed śmiercią czuł się źle. Użalał się na dolegliwości sercowe. Trafił na oddział kardiologii jarosławskiego szpitala, gdzie wykonano niezbędne badania. Stwierdzono tam ponoć poszerzenie aorty piersiowej, co miało grozić tętniakiem aorty.

Gdy podczas kolejnej hospitalizacji jarosławscy lekarze uznali, że nie są w stanie pomóc umierającemu pacjentowi zapadła decyzja o przewiezieniu go do innego szpitala. Na ratowanie życia senatora było niestety za późno.

O jeden szpital za daleko
Prokuratura w Kartuzach wszczęła śledztwo w sprawie śmierci w marcu br. półrocznego Dawida z Koloni. Matki z chorym dzieckiem nie przyjęto na oddział ratunkowy szpitala w Kartuzach. Mały Dawid zmarł kilkadziesiąt minut później w przychodni w Sierakowicach.

Bez względu na wynik sekcji osobnym torem będzie toczyło się postępowanie wyjaśniające pracę kartuskiego SOR i przychodni, w których matka z dzieckiem była. Może też dojść do postawienia najcięższego zarzutu - nieumyślnego spowodowania śmierci.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH