Bił lekarza czy ratował syna?

Karetka z filii jarosławskiego Centrum Opieki Medycznej w Radymnie miała do pokonania kilkanaście km. Według Zbigniewa Kokockiego z Korczowej (Podkarpackie) lekarze nie dość, że późno przyjechali, to jeszcze nie podjęli odpowiednich czynności

- Jechała godzinę - twierdzi Kokocki, który wezwał pogotowie do syna. - Jechała 14 minut - mówi Janina Dańczak-Balicka, p.o. dyrektora  COM w Przemyślu. Rozbieżności w sprawie interwencji jest znacznie więcej.

Do dyrekcji pogotowia zgłosił się lekarz, który udzielał pomocy choremu. Przyniósł obdukcję świadczącą o śladach pobicia. - Z uwagi na to, że została naruszona nietykalność funkcjonariusza publicznego, zgłosiłam sprawę na policję - informuje Janina Dańczak-Balicka.

- Nic temu człowiekowi nie zrobiłem - zapewnia pan Zbigniew.

Jego syn trafił do szpitala. Najpierw w Jarosławiu, później w Przeworsku. Ma poważną chorobę serca, prawdopodobnie wrodzona wada. Czeka go operacja. Tymczasem policja prowadzi czynności sprawdzające.

Więcej: www.nowiny24.pl

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH