Biegły: do śmierci chłopca doszło tuż po zaabsorbowaniu fragmentu długopisu

Z protokołu opracowanego przez biegłego z zakresu medycyny sądowej wynika, że 1,5-roczny chłopiec z Kutna udusił się plastikowym fragmentem długopisu, tuż po tym jak dostał się on do jego dróg oddechowych. Prokuratura prawdopodobnie powoła dodatkowych biegłych.

Kutnowska prokuratura prowadzi śledztwo ws. nieumyślnego spowodowania śmierci 1,5-rocznego chłopca, który zmarł 10 lutego w Kutnie. Dziecko nie zostało przyjęte dzień przed śmiercią do miejscowego szpitala, mimo skierowania wystawionego w związku z jego chorobą przez lekarza rodzinnego.

Jak poinformował w czwartek (19 lutego) PAP rzecznik łódzkiej prokuratury okręgowej Krzysztof Kopania, do prokuratury wpłynął protokół sądowo-lekarskiej sekcji zwłok dziecka.

Z protokołu opracowanego przez biegłego z zakresu medycyny sądowej wynika, że dziecko zmarło śmiercią gwałtowną, na skutek uduszenia ciałem obcym - plastikowym fragmentem długopisu.

Oględziny i sekcja zwłok wykazały, że fragment długopisu tkwił w prawym oskrzelu głównym i całkowicie zatykał jego światło. - W ocenie biegłego do śmierci chłopca doszło w krótkim czasie - liczonym najwyżej w minuty - po dostaniu się plastikowego fragmentu długopisu do jego dróg oddechowych - dodał Kopania.

Jak podkreślił prokurator, najbardziej prawdopodobne jest więc - co wynika także z opinii biegłego - że "nie zachodzi związek między wcześniejszą odmową hospitalizacji dziecka a jego śmiercią". Zaznaczył jednocześnie, że aby nie popełnić błędu i mieć pewność prokuratura, po otrzymaniu wyników szczegółowych badań histopatologicznych, prawdopodobnie powoła kolejnych biegłych.

- Ich opinia miałaby być pomocna przy dokonaniu oceny stanu zdrowia dziecka przed śmiercią, zasadności odmowy przyjęcia go do szpitala, a także jednoznacznej oceny, czy ciało obce mogło dostać się do dróg oddechowych chłopca jeszcze przed badaniem lekarskim - zaznaczył Kopania. Dodał, że nadal gromadzony jest materiał dowodowy i trwają ustalenia mające na celu odtworzenie okoliczności i czasu, w którym mogło dojść do dostanie się tego ciała obcego do dróg oddechowych dziecka.

Matka chłopca podczas przesłuchania przyznała, że wieczorem w dniu śmierci bawił się on zabawkami. Kiedy razem zapakowali je do kosza i odłożyli zabawki w łazience, dziecko pobiegło na łóżko i zaczęło się gwałtownie dusić. Odpowiadając na pytania zaprzeczyła jednak, że chłopiec coś połknął i się zadławił, bo - jak mówiła - cały czas go obserwowała.

CZYTAJ TAKŻE

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH