Białystok: prokuratura wyjaśnia okoliczności śmierci pacjenta

Prokuratura Rejonowa Białystok-Południe analizuje sprawę śmierci mieszkańca Wasilkowa, który 20 lipca nie doczekał się na pomoc medyczną. U pacjenta doszło do pęknięcie tętniaka aorty brzusznej i krwotoku wewnętrznego.

Gdy nasiliły się bóle w okolicach pasa, żona zadzwoniła pod 112 - kazano jej pójść na pogotowie w Wasilkowie. Tam panu Stanisławowi zrobiono zastrzyk przeciwbólowy. Jego stan się nie poprawiał. Zamówili więc wizytę domową, pacjent przyjmował zaordynowane leki przez dwie doby.

Było jednak coraz gorzej. Znowu dzwonili na pogotowie (do Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego w Białymstoku), ale również nie przyjechało. Musiał sam dotrzeć do placówki w Wasilkowie. Tam dopiero wezwano erkę i zawieziono go na ostry dyżur do Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego w Białymstoku. Po czym... wypuszczono.

Jak opisuje Gazeta Wyborcza, w środku nocy chwiejący się na nogach 71-letni mężczyzna wrócił taksówką do domu. Tracił przytomność, umierał na oczach rodziny i sąsiadów. Przyjechała erka, reanimowano go 1,5 godziny. W końcu trafił do Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego w Białymstoku . Zmarł rano 20 lipca.

Żadna z wymienionych placówek nie ma sobie nic do zarzucenia (twierdzą, że działały zgodnie z procedurami).

Śledztwo prowadzone jest w sprawie narażenia na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia. Nikomu jeszcze nie przedstawiono zarzutów.

Czytaj: gazeta.pl

CZYTAJ TAKŻE

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH