Białystok: pozew lekarki za nierówność płacową wobec lekarzy rezydentów OZZL uważa, że specjaliści na etacie powinni mieć wyższe wynagrodzenie podstawowe niż lekarze-rezydenci.

Przed Rejonowym Sądem Pracy w Białymstoku lekarka ze szpitala psychiatrycznego w Choroszczy domaga się 41 tys. złotych odszkodowania za dyskryminację płacową specjalistów wobec lekarzy rezydentów.

Sprawa Iwony Owsiejczuk – lekarki ze Szpitala Psychiatrycznego w Choroszczy jest przed sądem najbardziej zaawansowana. W białostockim sądzie są obecnie cztery takie pozwy. Piąty, wniesiony przez lekarkę z Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego w Białymstoku, którego rozpoznawanie sąd miał kontynuować we wtorek, został przez nią wycofany.

Lekarze specjaliści – z wykształceniem i doświadczeniem – uważają, że są dyskryminowani, bo zarabiają mniej niż rezydenci. Rezydentów opłaca Ministerstwo Zdrowia, specjalistów – pracodawca. Rezydenci mają ustalone przez resort stawki płacowe na etacie, które – jak podkreślają specjaliści – są znacznie wyższe niż ich etatowe pensje. Rodzi to niezdrową sytuację, kiedy lekarz z lepszym wykształceniem i doświadczeniem zarabia na etacie mniej niż młody kolega, który się od niego uczy – oceniają lekarze specjaliści. Dlatego lekarze z OZZL uważają, że narusza to zasadę równego traktowania w zatrudnieniu i skierowali sprawy do sądu.

Rozpoznawanie pozwu lekarki Iwony Owsiejczuk ze szpitala w Choroszczy sąd rozpoczął w listopadzie, we wtorek odbyła się druga rozprawa. Lekarka jest psychiatrą z drugim stopniem specjalizacji, pracuje w szpitalu w Choroszczy od 20 lat. Mówi, że czuje się dyskryminowana, skoro zarabia 2,6 tys. zł brutto, podczas gdy rezydenci od 3,4 do 3,8 tys. zł brutto.

Wyliczyła, że chce 41,6 tys. zł odszkodowania od pracodawcy za okres od stycznia do września 2009 roku. Przyjęła m.in. wyniki wrześniowego badania opinii publicznej zlecone przez OZZL, z których wynika, że Polacy uważają, iż specjalista powinien zarabiać o połowę więcej niż rezydent. Lekarka podkreśla, że specjaliści nie kwestionują wysokości wynagrodzenia rezydentów, ale uważają, że skoro mają lepsze wykształcenie niż początkujący, powinni zarabiać więcej od nich.

Sąd odroczył sprawę lekarki do 12 stycznia. Zażądał od niej, by porównała swoją płacę z konkretnym rezydentem lub grupą rezydentów w tym samym szpitalu, a nie ogólnymi zarobkami rezydentów. Sąd tłumaczył też, że zgodnie z kodeksem pracy powinien porównać całe wynagrodzenie lekarki i rezydentów – wszystkie składniki łącznie – a nie tylko płacę zasadniczą, na co wskazała lekarka w pozwie.

Pełnomocnik szpitala wniósł o oddalenie powództwa. Także do styczniowej rozprawy ma uzupełnić dokumenty m.in. o załączniki do umowy pomiędzy ministrem zdrowia a szpitalem na temat kosztów rezydentury. Na pierwszej rozprawie w listopadzie pełnomocnik tłumaczyła, że pensję rezydentom płaci minister zdrowia (dyrektor szpitala płaci rezydentowi jedynie za dyżury), a nie szpital, więc szpital nie może być adresatem pozwu.

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH