Białystok: nie da się wygrać walki z dopalaczami?

Tuż przy siedzibie białostockiego sanepidu kwitnie handel dopalaczami. Jak mówi oficjalnie Zbigniew Wojciech Zwierz, szef stacji sanitarno-epidemiologicznej w Białymstoku, nic się nie da z tym zrobić.

Sklep sprzedający dopalacze pod szyldem "Zapachy" pojawił się w centrum Białegostoku w lipcu 2014 roku. Od tego czasu był wielokrotnie kontrolowany i zamykany przez odpowiednie służby.

Niestety walka z nim nic nie daje. Jak wyjaśnia Zwierz, właściciele mają 25 albo i więcej spółek. Kiedy sanpid zamknie jedną, nastepnego dnia w tym samym miejscu i z tym samym asortymentem otworzy się druga. I znowu wszystkie procedury kontrolne trzeba rozpoczynać od nowa.

Od chwili powstania tego miejsca sanepid był tam na kontroli pięć razy, z policją i prokuraturą. Za każdym razem sprawdzana była inna spółka. Tymczasem środki finansowe inspekcji są ograniczone, brakuje pieniędzy na badania sprzedawanych tam substancji. To jest prawdziwa walka z wiatrakami.

Dopalacze to związki o działaniu psychostymulującym, działające podobnie jak narkotyki. Skala zjawiska jest nieoszacowana, bo nie wszyscy pacjenci, którzy z zatruciem dopalaczami przyjeżdżają do szpitalnych oddziałów ratunkowych, trafiają potem na oddziały toksykologiczne. Lekarze mają ograniczone możliwości rozpoznania tych substancji, bo co rusz pojawiają się nowe dopalacze, których składu nie znają.

Więcej: m.bialystok.gazeta.pl

Podobał się artykuł? Podziel się!

CZYTAJ TAKŻE

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH