Białystok: apelacja w sprawie nielegalnego składowiska odpadów medycznych

Przed Sądem Apelacyjnym w Białymstoku odbyło się we wtorek (8 listopada) postępowanie odwoławcze w sprawie nielegalnego składowiska odpadów medycznych w jednej ze wsi na Mazurach.

W styczniu tego roku, po trwającym pięć lat procesie, Sąd Okręgowy w Olsztynie skazał w tej sprawie sześć osób, w tym byłego wojewódzkiego inspektora ochrony środowiska. Główny oskarżony, obywatel Węgier, został skazany na 2 lata i 4 miesiące więzienia bez zawieszenia, pozostałe osoby - na kary od 1,5 roku do pół roku więzienia w zawieszeniu. Były wojewódzki inspektor ochrony środowiska w Olsztynie - na półtora roku więzienia w zawieszeniu na trzy lata.

Czterech skazanych odwołało się. Trzech z nich chce uniewinnienia lub uchylenia wyroków i zwrotu sprawy do ponownego rozpoznania, czwarty - łagodniejszej kary. Prokurator domaga się oddalenia wszystkich apelacji i uznaje je za bezzasadne. 

Według aktu oskarżenia, firma obywatela Węgier odbierała ze szpitali w całym kraju odpady medyczne, by je zutylizować. Wielokrotnie, zamiast do spalarni, przywożono je na należącą do niego 3,5-hektarową działkę w mazurskich Narajtach. Według śledczych, tutaj odpady były składowane, palone na wolnym powietrzu albo zakopywane w ziemi. 

Według sądu pierwszej instancji, motywem działania oskarżonego był zysk, polegający na zaoszczędzeniu opłat za legalną utylizację. 

W 1993 r. - gdy sprawa wyszła na jaw -  na działce i w budynkach gospodarczych znajdowało się ok. 60 ton odpadów - zużytych strzykawek, igieł, ampułek, bandaży, leków i nieustalonego pochodzenia chemikaliów. Gdy policja wykryła składowisko, były wojewódzki inspektor ochrony środowiska w Olsztynie bezprawnie wystawił właścicielowi dokument nakazujący spółce komunalnej usunięcie niebezpiecznych substancji z prywatnej posesji. Wkrótce potem odkupił działkę.

Oskarżony obywatel Węgier mówił przed Sądem Apelacyjnym w Białymstoku, że był jedynie pośrednikiem między podmiotami, które wytwarzały odpady medyczne, a zakładem ich utylizacji. Jak mówił, "palcem nie dotykał tych odpadów", stawał do przetargów w imieniu firm, które miały pozwolenie na utylizację, dlatego domaga się uniewinnienia. 

O podobne orzeczenie poprosił sąd były wojewódzki inspektor ochrony środowiska twierdząc, że nie doszło z jego strony do niedopełnienia obowiązków.

Werdykt w tej sprawie będzie ogłoszony za tydzień.

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH