Policja bada, czy ze Szpitala Wojewódzkiego im. Jana Pawła II w Bełchatowie, faktycznie zginęła znacząca ilość leków o działaniu narkotycznym.

Sprawa ujrzała światło dzienne po anonimowym telefonie kobiety  podającej się za pracownika szpitala, która zadzwoniła z informacją do Komendy Wojewódzkiej Policji w Łodzi oraz do redakcji gazety Polska. Informatorka powiadomiła swoich rozmówców, że na oddziale ginekologiczno-położniczym brakuje szesnastu ampułek silnie odurzającego i uzależniającego leku o nazwie Dolcontral.

Stwierdziła także, że wiele osób wie, kto przywłaszczył sobie narkotyk: tajemnicą poliszynela jest ponoć, że jeden z lekarzy od narkotyków nie stroni, choć dotychczas ginęło nie więcej, niż 1-2 ampułki. Informatorka podkreśla także, że wielokrotnie widziała wspomnianego lekarza, który pozostając pod wpływem narkotyków badał pacjentki. Jego dziwne zachowanie nie pozostawiało, zdaniem kobiety, żadnych wątpliwości.

Informatorka twierdzi, że sprawę próbowano na oddziale zatuszować: zniknięcie leków wyszło na jaw po jednym z dyżurów, w którym wpisano stan 32 ampułek, podczas gdy faktycznie miało być ich 16.

– Do szpitala natychmiast wysłano policję, która przeprowadziła wizję lokalną, przeszukała szafki z lekami, sprawdziła rejestry leku, o którym mówiła informatorka. Stan był taki, jaki powinien być -  mówi dziennikowi Polska Krzysztof Michalski, komendant powiatowy policji w Bełchatowie.

Na tym jednak sprawa nadzorowana przez prokuratrurę w Piotrkowie Trybunalskim się nie kończy:  dyrekcja szpitala zarządziła inwentaryzację leków narkotycznych na oddziale.

– Obecnie przeprowadzona jest kontrola stanu leków po piśmie otrzymanym od prokuratury. Obejmuje ona okres czterech lat wstecz – wyjaśnia Jerzy Ogłuszka, dyrektor ds. medycznych lecznicy. – Powołany zostanie specjalny zespół, który zajmie się tą sprawą.

Leki narkotyczne są zamknięte w specjalnie wydzielonej kasetce. Dostęp do nich ma lekarz dyżurny, ale do południa także inni lekarze z oddziału. Nie mają go natomiast pielęgniarki: lekarz dostacza im lek dla konkretnej pacjentki, a następnie odnotowuje stosowną informację.

Portalowi rynekzdrowia.pl udało się porozmawiać z Mirosławem Leszczyńskim, dyrektorem Szpitala Wojewódzkiego w Bełchatowie, który przebywa obecnie na urlopie.

– Zarządzam tą placówką od roku i nigdy nie miałem żadnych sygnałów o nieprawidłowościach w tym zakresie. Nigdy nie dotarła do mnie także informacja, że któryś z lekarzy zażywa narkotyków i bada chorych pozostając pod ich wpływem. Nie miałem uwag od personelu ani skarg od pacjentów, którym zachowanie lekarza mogłoby się wydać dziwne. Zaczekajmy na wyniki kontroli. Dopiero wówczas znane będą fakty, do których będzie można się odnieść – dodaje Mirosław Leszczyński. – Na razie mogę powiedzieć jedno: jeśli zarzuty się potwierdzą, konsekwencje poniesie zarówno osoba bezpośrednio odpowiedzialna za kradzież leków, jak i ordynator oddziału.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH