Sąd w Będzinie zbada, czy nie złamano procedur podczas pobierania narządów od pacjenta, który zginął w wypadku samochodowym. Lekarze zwyczajowo pytają rodzinę o zgodę na pobranie. W tym wypadku tego nie zrobili.
27-letni mężczyzna zginął 21 listopada 2009 r. O pobraniu narządów jego bliscy dowiedzieli się dwa miesiące po pogrzebie.Tymczasem procedura jest następująca: przed pobraniem narządów lekarze sprawdzają, czy nazwisko ofiary wypadku figuruje w Centralnym Rejestrze Sprzeciwów. Jeśli nie, może - zgodnie z obowiązującym w kraju prawem - dojść do pobrania. Zawsze jednak lekarze zwyczajowo podejmują przedtem starania o dotarcie do bliskich zmarłego.
Lekarze pobierający narządy mieli jednak problem ze skontaktowaniem się z rodziną. Dodatkowo, w przypadku pobrania narządów od ofiary wypadku, potrzebna jest zgoda prokuratora. I taka została wydana. Tyle, że dwa dni po wypadku - informuje Gazeta Wyborcza - podczas gdy do pobrania doszło kilkanaście godzin po śmierci.
W listopadzie sprawą zajmie się sąd.
Więcej: www.gazeta.pl
Czytaj więcej: pobranie narządów
Małopolskie: nadzorował szpital w Limanowej - teraz sam nim pokieruje