Będzie wyrok apelacyjny w procesie dr. G. Jakie są granice wdzięczności?

14 kwietnia Sąd Okręgowy w Warszawie ma ogłosić wyrok w sprawie apelacji oskarżenia i obrony w procesie kardiochirurga dr. Mirosława G., nieprawomocnie skazanego za część zarzutów korupcyjnych i uniewinnionego od ponad 20 oskarżeń, m.in. o mobbing.

W styczniu zeszłego roku Sąd Rejonowy dla Warszawy Mokotowa po czteroletnim procesie skazał dr. G. na rok więzienia w zawieszeniu na dwa lata i grzywnę za przyjęcie ponad 17,5 tys. zł od pacjentów - G. został skazany za 18 z 42 zarzutów, a uniewinniony od 23 - m.in. mobbingu wobec podwładnych i części zarzutów korupcyjnych.

Apelacje złożyli zarówno prokurator (w części dotyczącej zarzutów korupcyjnych, od których dr G. został uniewinniony), jak i oskarżyciel posiłkowy (jest nim lekarz z kliniki kardiochirurgii, który skarżył się na ordynatora). Prokuratura postanowiła nie odwoływać się od zarzutów dotyczących rzekomego mobbingu.

Obrońca dr. G. mec. Adam Jachowicz wnioskuje w apelacji o całkowite uniewinnienie swego klienta. Kwestionuje on legalność podsłuchów CBA i wnosi o uznanie ich za nieprzydatne w tej sprawie - podobnie jak niedawno uczynił Sąd Najwyższy w sprawie b. posłanki PO Beaty Sawickiej.

W uzasadnieniu wyroku ws. dr. G. sędzia Tuleya wytyczył granicę między korupcją a wdzięcznością pacjenta wobec lekarza za przywrócenie mu zdrowia lub nawet uratowanie życia. - Jesteśmy zgodni, że przedmiotem wdzięczności nie mogą być pieniądze, nawet w niewielkiej kwocie - mówił.

- Od tego procesu oczekuje się nakreślenia granic między łapówką a dowodem wdzięczności. Moim zdaniem ten proces nie dał takiej odpowiedzi. Przed laty SN nie dał odpowiedzi na takie zagadnienie - wskazał, że każdą sprawę należy oceniać indywidualnie. Być może te oczekiwania wobec naszego procesu były wygórowane? - dodał i przypomniał słynną filiżankę Rosentahla, jaką po zabiegu podarował lekarzowi dr Janusz Kochanowski, nieżyjący rzecznik praw obywatelskich - o czym sam publicznie mówił.

Dla porównania wskazał też zakończony w I instancji proces oskarżonej o korupcję okulistki Ariadny G., w którym sąd rejonowy wskazał, że aby skazać za taki czyn należy zbadać, czy przyjmujący łapówkę jej oczekiwał. "Nie ma żadnego dowodu, by mój klient uzależniał od jakiejkolwiek korzyści swoje czynności służbowe - przyjęcie do szpitala lub operację" - podkreślił adwokat.

Jachowicz wskazywał też, że dotyczące stosowania przez specsłużby technik operacyjnych wnioski Rzecznika Praw Obywatelskich i Prokuratora Generalnego do Trybunału Konstytucyjnego "zdają się potwierdzać, że władzy sądowniczej brakuje mechanizmów nadzoru i kontroli nad kontrolą operacyjną - nawet tą zarządzoną przez sam sąd".

- Sprawa była trudna, skomplikowana, długotrwała i spektakularna. Ale teraz jest czas na to, aby emocje opadły - apelował prokurator Marcin Górski. Jak podkreślił, sąd powiedział tylko, że powody do stosowania kontroli operacyjnej były. - I tu postawmy kropkę, skupmy się na materiale dowodowym - dodał. Jak mówił, w ocenie prokuratury sąd dobrze wyznaczył granice między korupcją a wdzięcznością. Kwestionował zaś uniewinnienia pacjentów. Jego zdaniem sąd wyciągnął tu błędne wnioski z dowodów.

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH