Badacze: prawo zamówień publicznych prowadzi w nauce do licznych absurdów "To, co w Niemczech zrobilibyśmy w ciągu tygodnia - dwóch, w Polsce robimy po trzy - cztery miesiące. To prawo zamówień publicznych tak nas ogranicza". Fot. Fotolia

Ustawa Prawo zamówień publicznych prowadzi w nauce do licznych absurdów - skarżą się naukowcy. - Najważniejszy podnoszony przez naukowców postulat uwzględniono w projekcie nowej ustawy - komentuje resort przedsiębiorczości. Szef FNP prof. Maciej Żylicz uważa, że potrzebne są większe zmiany.

Przy zakupach specjalistycznych odczynników, aparatury, sprzętu niezbędnego w badaniach - naukowcy muszą stosować się do ustawy prawo zamówień publicznych (PZP). A to - zdaniem rozmówców PAP - prowadzi w nauce do licznych absurdów.

- W listopadzie potrzebowałem lodówki, żeby trzymać w niej moje odczynniki do eksperymentów. Miałem na to pieniądze z grantu. Moja uczelnia jednak organizuje przetarg na lodówki raz w roku i lodówka przyszła dopiero pod koniec czerwca. A przez cały ten czas czasami musiałem trzymać odczynniki w lodówce w moim domu, bo w laboratorium już mi się nie mieściły. To są realia, w jakich działamy jako naukowcy - mówi w rozmowie z PAP naukowiec prof. Jakub Gołąb z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego.

 Dr Przemysław Grudnik z Małopolskiego Centrum Biotechnologii UJ mówi: "prawo zamówień publicznych jest tak samo stworzone dla tych, którzy budują wielkie budynki i autostrady, jak i dla naukowców. A przecież specyfika budowania autostrady i prowadzenia grantu naukowego jest zupełnie inna".

Jak opowiada, czasem naukowiec z dnia na dzień wpada na nowy pomysł - lub uzyskuje nowy wynik - i zaczyna potrzebować nieprzewidzianych wcześniej produktów.

Zdaniem prof. Gołąba przy lepszej organizacji prawa zamówień publicznych polscy naukowcy mogliby publikować nawet kilka razy więcej prestiżowych naukowych tekstów z wynikami.

- To, co w Niemczech zrobilibyśmy w ciągu tygodnia - dwóch, w Polsce robimy po trzy - cztery miesiące. To prawo zamówień publicznych tak nas ogranicza. Nie jesteśmy np. w stanie kupować we właściwym rytmie odczynników potrzebnych do realizacji naszych badań. Uczelnia organizuje na wszystko przetargi, ale wtedy nawet na zestaw nowych odczynników czekamy miesiącami. A przez to powstaje różnica w tempie pracy między naszymi naukowcami a naukowcami z Unii Europejskiej - mówi naukowiec z WUM.

Przepisy utrudniają naukowcom życie, a nie powinny i wcale nie muszą - potwierdza szef Fundacji na rzecz Nauki Polskiej prof. Maciej Żylicz.

- Nauka jest nieprzewidywalna. Czasem, kiedy badania nie wychodzą, trzeba przerwać dotychczasowe działania i zacząć marsz w inną stronę. Ale ja nie mogę przewidzieć, że za rok będę używał takiego czy innego odczynnika. Kiedy zrobię jakiś eksperyment, to wiem, czego mi potrzeba przez trzy następne dni. Nauka nie może być dokładnie zaplanowana. Jeśli jest zaplanowana - jest odtwórcza - mówi szef FNP.

Realia mogą się zmienić dzięki zmianie przepisów dot. prawa przetargowego. Projektem ustawy prawo zamówień publicznych (PZP), przygotowanej przez Ministerstwo Przedsiębiorczości i Technologii (MPiT), w lipcu zajął się Sejm.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych