Rząd przyjął projekt ustawy zmieniający zasady utylizacji odpadów szpitalnych, które dotychczas mogły być jedynie spalane. Dopuszczenie możliwości autoklawowania (dezynfekcji w specjalnych urządzeniach za pomocą pary wodnej i podwyższonej temperatury) materiału zakaźnego wywołało prawdziwą burzę. Konflikt nie jest nowy. Producenci autoklawów i właściciele spalarni walczą na argumenty od kilku lat.

Pierwsze uregulowania tej kwestii dopuszczały autoklawowanie. Wówczas część placówek zakupiła drogie urządzenia z nadzieją, że zmniejszy to ich koszty dotyczące unieszkodliwiania poszpitalnych śmieci. Jednak już w 2005 r. zmieniono przepisy i szpitale mogły wyłącznie spalać swoje odpady. Te placówki, które mogły autoklawować, zachowały to prawo do czasu wygaśnięcia pozwolenia. Wielu specjalistów zaznaczało, że autoklawowanie to metoda bezpieczna, a dopuszczenie wyłącznie spalania jest tworzeniem swoistego monopolu.

Z komisji do komisji
Pod koniec ubiegłego roku kwestią odpadów medycznych zajęła się sejmowa komisja „Przyjazne Państwo”. Wówczas pod jej obrady wszedł projekt ustawy dotyczący odpadów autorstwa człowieka, który posiada firmę produkującą urządzenia do autoklawowania.

- W 2008 r. grupa lobbingowa zajmująca się autoklawami dotarła do komisji „Przyjazne Państwo” i przedstawiła projekt, który mówił o dopuszczeniu autoklawowania. Uzasadniała to niższymi kosztami dla szpitali. Projekt trafił do sejmowej Komisji Środowiska. Strona rządowa odrzuciła projekt argumentując, że bezpieczeństwo obywateli jest ważniejsze od interesów firm - mówił podczas niedawnej konferencji prasowej Włodzisław Ćwiąkalski ze Stowarzyszenia Termiczne Przekształcanie Odpadów Klub 0,1.

- Później nad nowelizacją ustawy pracowało Ministerstwo Środowiska. Rozwiązania ministerstwa poszły jednak nawet dalej niż te, które proponowano na komisji „Przyjazne Państwo” - dodał Ćwiąkalski.

Zwolennicy spalania odpadów argumentują, że gdyby dopuszczono autoklawowanie, to odpady medyczne poddane temu procesowi trafiałyby na wysypiska śmieci. Co mogłoby być, ich zdaniem, niebezpieczne ze względu na brak kontroli nad procesem utylizacji tymi metodami. Dodatkowo zwiększeniu uległaby ilość śmieci składowana wysypiskach, co znowu naraziłoby Polskę na płacenie kar nałożonych przez Unię Europejską.

- Ponieważ nie ma kontroli procesu, na wysypiska mogą trafić odpady niewysterylizowane, co stwarzałoby zagrożenie epidemiologiczne - tłumaczył Ćwiąkalski.

Polsce grożą unijne kary

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH