O osobistych asystentach, umożliwiających osobom niepełnosprawnym funkcjonowanie we własnych domach, można w Polsce tylko pomarzyć. Większość chorych nie wie nawet, że istnieją.

Choć teoretycznie można starać się o osobistego asystenta, praktyka, jak zwykle, wygląda inaczej.

– Jeszcze nie tak dawno temu kursy na asystentów przyciągały bardzo wielu chętnych – wyjaśnia portalowi tvp.info.pl Ewa Flak, dyrektor Collegium Studium Rehabilitacji, Psychologii i Polityki Społecznej w Warszawie. – Ludzie garnęli się do szkoleń, bo sądzili, że nie będą mieli problemu ze znalezieniem pracy. Okazało się jednak, że asystentów nie ma kto zatrudnić w systemie – dodaje dyrektor Flak.

Gdy w sąsiednich Niemczech osoba niepełnosprawna, przykuta do łóżka, ma asystentów osobistych, którzy zmieniają się co 8 godzin, co zapewnia choremu opiekę przez całą dobę, w Polsce problem spoczywa na barkach rodziny. A kiedy jej zabraknie, pacjent może liczyć już tylko na opiekę w publicznym ośrodku. Ale nie we własnym domu.

– Gdyby nie moja żona i rodzina, trafiłbym do domu pomocy społecznej – przyznaje Piotr Pawłowski, prezes Stowarzyszenia Przyjaciół Integracji.

34-letni Piotr Ślązak chory na czterokończynowe porażenie mózgowe nie ukrywa, że osobisty asystent przydałby mu się bardzo. Jedyną osobą, która się nim zajmuje, jest chora matka. Piotr jest niepełnosprawny, ale to mu nie przeszkadza czuć się  pełnoprawnym obywatelem świata. Skończył studia informatyczne. Pracy nie ma. Czasami chciałby zobaczyć coś więcej niż swój pokój. On i jego matka bardzo potrzebują pomocy.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH