Projekt rozporządzenia regulującego zasady reklamowania leków na terenie placówek medycznych wzbudza emocje, ale nasi rozmówcy zauważają, że na razie to dopiero projekt, a nie obowiązujące prawo.

Jeżeli przepis wejdzie w życie w obecnym kształcie, będą się martwić, jak go wprowadzić. Wielu twierdzi, że nawet wówczas będzie to tzw. martwe prawo, bo trudno będzie egzekwować wprowadzone w życie przepisy. Już dużo wcześniej szpitale samodzielnie uregulowały zasady prowadzenia reklamy na terenie szpitala czy relacji lekarz – REP.

- Wszyscy przestrzegają niepisanego zakazu prowadzenia działalności reklamowej na terenie szpitala - mówi Zbigniew Sobociński, zastępca dyrektora ds. lecznictwa w Szpitalu Wojewodzkim im. Dr J. Biziela w Bydgoszczy.

- Od dłuższego czasu w naszym szpitalu nie reklamuje się leków, nie ma też plakatów, kalendarzy reklamujących danego producenta czy preparat - dodaje Zbigniew Sobociński.

Problem bardziej zdaje się dotyczyć placówek zatrudniających lekarzy na etatach. Dyrektor Sobociński zauważa, że dzisiaj charakter pracy w sensie wykonywania usług jest inny. – Dla lekarzy pracujących na podstawie umowy cywilno-prawnej, każda godzina poświęcona na czynności inne niż leczenie pacjenta, to strata.

W szpitalach, gdzie obowiazują w większości kontrakty, sami lekarze nie są zainteresowani poświęcaniem czasu pracy na spotkania z przedstawicielami.

- Nasi lekarze w ponad 90 proc. są zatrudnieni na podstawie umów cywilno-prawnych. Pacjenci są umawiani na konkretne godziny. Lekarz przyjmuje pacjenta i na tej podstawie jest rozliczany. To mu organizuje czas pracy – mówi Wiktor Masłowski, dyrektor Centrum Leczniczo-Rehabilitacyjnego Attis w Warszawie.

Zwraca uwagę, że taka formuła organizacji zakładu, gdzie liczy się koszty, buduje pewną dyscyplinę pracy, a pracodawcy daje komfort. – Lekarzowi zależy na udzieleniu dobrej usługi. Kiedy pacjenci mają wybór specjalisty, lekarz musi o pacjenta konkurować i wykazać się profesjonalizmem. Rozliczany jest za efektywną pracę. W czasie wykonywania pracy nie jest zainteresowany spotkaniami. Jeżeli chce, może to zrobić w swoim czasie wolnym. W to, jak spędza czas pracownik, dyrekcja nie wnika.

Zdaniem dyrektora Sobocińskiego, lekarze nie mają problemu z dostępem do uzyskania informacji o lekach. Poza tym nie uważa, by tego typu spotkania z przedstawicielami handlowymi można było zaliczyć do rozpowszechniających wiedzę. – To lobbowanie na temat jakiegoś leku.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH