Apelacja prokuratury od wyroku ws. znanej okulistki

Prokuratura Okręgowa w Katowicach skierowała do sądu apelację od wyroku ws. znanej okulistki Ariadny G.- Ł. - poinformowała we wtorek (28 stycznia) Marta Zawada-Dybek, rzecznik prokuratury.

21 listopada 2013 r. Sąd Rejonowy dla m. st. Warszawa uniewinnił oskarżoną od 13 zarzutów korupcyjnych w związku z pełnioną przez nią funkcją dyrektor publicznego szpitala. Prokurator chce, żeby Sąd Okręgowy w Warszawie uchylił wyrok, a sprawa wróciła do sądu I instancji.

- Zdaniem prokuratora zgromadzony w sprawie materiał dowodowy jest jednoznaczny i pozwalał na uznanie winy oskarżonej - powiedziała prok. Zawada-Dybek.

W apelacji podniesiono, iż Ariadna G.- Ł. pełniła funkcję dyrektora publicznego szpitala - a więc funkcję publiczną. Dowody zgromadzone w tej sprawie wskazywały zaś, iż w związku z tą funkcją przyjmowała w latach 2003 -2007 pieniądze od przedstawicieli dwóch firm farmaceutycznych - które zawierały ze szpitalem umowy dotyczące nabycia sprzętu medycznego.

- Pieniądze te nie byłyby przekazane oskarżonej, gdyby nie pełniła funkcji dyrektora szpitala. Równocześnie, pełniąc tą funkcję, Ariadna G.-Ł. miała wpływ na to, jakie firmy wygrywały przetargi - gdyż sama zgłaszała zapotrzebowanie na konkretne produkty, określając ich szczegółowe parametry, zaś członkowie komisji przetargowej byli jej podwładnymi - wyjaśniała rzecznik.

Dlatego prokuratura uznała stanowisko sądu rejonowego za niezasadne - nie można bowiem w jej ocenie przyjmowanych przez oskarżoną pieniędzy uznać jedynie za otrzymywane "prowizje".

Według sformułowanego w 2010 r. przez katowicką prokuraturę aktu oskarżenia w tej sprawie, gdy prof. Ariadna G.-Ł. kierowała katowickim Szpitalem Klinicznym nr 5 (znanym jako klinika okulistyczna przy Ceglanej), miała popełnić 13 przestępstw polegających na przyjmowaniu korzyści majątkowych od przedstawicieli dwóch firm farmaceutycznych. Łączna kwota łapówek objętych aktem oskarżenia to prawie 366 tys. zł.

Prokuratura umorzyła zarazem postępowanie wobec pięciu osób, które miały przekazywać G.-Ł. łapówki. Skorzystały one z tzw. klauzuli bezkarności, pozwalającej uniknąć odpowiedzialności wręczającym łapówki, jeśli poinformują one o przestępstwie organy ścigania, zanim te o nim się dowiedzą.

Obrońca oskarżonej mec. Aleksander Jachimowicz mówił dziennikarzom w sądzie w 2011 r., że obrona kwestionuje zarzuty. - Nie było żadnych łapówek - oświadczył. Jego zdaniem prokuratura oparła się na zeznaniach jednej z osób z firm farmaceutycznych. Przypomniał, że umorzono śledztwo ws. domniemanych nieprawidłowości przy przetargach organizowanych przez szpital, gdy kierowała nim G.-Ł. Sama oskarżona nie wypowiadała się dla mediów.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH