Anonimowo opluć w sieci czy oskarżać pod nazwiskiem? Hejter wie lepiej, nie bądź bezbronny

Internet stał się ogromną siłą, potrafiącą w krótkim czasie nieznane osoby wynieść na piedestał oraz niszczyć ludzi. Także lekarzy. Słowo "hejter" - określające kogoś, kto nienawidzi - na stałe zadomowiło się w słowniku pokoleń doby internetu.

Poza swoimi zaletami internet zastąpił także możliwością błyskawicznej "wymiany informacji" przysłowiowy magiel. Sprawił, że rozsiewane tą drogą plotki mogą "zabić", po wielokroć szybciej i skutecznej niż przed erą globalnej sieci. Takim "współczesnym maglem" dla lekarzy stały się funkcjonujące w sieci fora i rankingujące lekarzy portale internetowe.

Pacjent ma prawo do oceny
- Lekarze pełnią funkcję społeczną, co wiąże się z możliwością ich oceny ze strony społeczeństwa. I muszą się z tym liczyć. Zresztą lekarze w czasie wypełniania swoich obowiązków chcą być traktowani jako funkcjonariusze publiczni. To powoduje, że ich działanie podlega społecznej ocenie - stwierdza w rozmowie z portalem rynek zdrowia.pl dr Wojciech Rafał Wiewiórowski, Generalny Inspektor Ochrony Danych Osobowych.

- Podkreślić jednak należy, że ochrona danych osobowych i ochrona dóbr osobistych to dwie różne rzeczy. W sytuacji, w której ktoś uważa, że jego dobra osobiste zostały naruszone i chce dochodzić z tego powodu odszkodowania, to ma do tego pełne prawo - dodaje.

Sami lekarze nie odmawiają prawa do oceny swojej pracy. Jak stwierdza dr Krzysztof Kordel, prezes Wielkopolskiej Izby Lekarskiej, wieloletni Rzecznik Praw Lekarza Naczelnej Izby Lekarskiej, lekarze nie są pod żadną ochroną i pacjent ma pełne prawo do ich uzasadnionej krytyki.

- Jeśli ktoś uważa, że jego doktor popełnił błąd, czy zachował się niestosownie, to ma pełne prawo do udowodnienia tego przed odpowiednimi do tego instytucjami, także w izbach lekarskich. Jeżeli chce oceniać lekarza w internecie, także ma prawo to zrobić, tyle że niech się pod nią podpisze. Opluć kogoś anonimowo jest bardzo łatwo - mówi dr Kordel.

Jak podkreśla Klaudiusz Komor, prezes Beskidzkiej Izby Lekarskiej, pacjenci zawsze, także przed czasami internetu, oceniali swoich lekarzy. Przekazywali miedzy sobą swoje opinie i doświadczenia. Kiedy sąsiadka sąsiadce mówiła, że ten lekarz jest dobry, a tamten kiepski - to było podpisane jej nazwiskiem i brała za to w pewien sposób odpowiedzialność.

- Pomiędzy hejtowaniem a ocenianiem jest ta różnica, że ktoś może lekarza obrzucić błotem i niczego nie musi udowadniać. I wielu ludzi wierzy, że to jest prawda, choć wcale nie musi być nawet do niej zbliżone - dodaje.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH