PRAWO W OCHRONIE ZDROWIA

Tombarkiewicz o ustawie o PRM: nie ma mowy o żadnej nacjonalizacji ani o przejęciu majątku Sumaryczny koszt nowego systemu PRM w ciągu 10 lat wyniesie 357 mln zł - podał ministra zdrowia Łukasz Szumowski. Fot. Archiwum

Wśród pytań, jakie padły w trakcie posiedzenia sejmowej komisji zdrowia rozpatrującej ustawę o Państwowym Ratownictwie Medycznym, pod adresem wiceministra zdrowia Marka Tombarkiewicza, znalazły się te dotyczące kosztów, jakie trzeba będzie ponieść, aby wprowadzić w życie zapisy rządowej ustawy. Posłowie pytali również, dlaczego w LPR ma się znaleźć Centrum Monitorowania Krajowego Systemu Ratownictwa Medycznego.

- Organem tworzącym dla LPR jest minister zdrowia.W toku prac nad zapisami ustawy uznaliśmy, że jako jednostka podległa ministerstwu posiada odpowiedni potencjał oraz własną działkę, na której będzie można wybudować krajowe centrum. W ubiegłym roku prace nad poszukiwaniem odpowiedniego lokalu trwały kilka miesięcy. Okazało się, że nie ma żadnego wolnego miejsca. LPR może zorganizować Krajowe Centrum Monitorowania Systemu Ratownictwa Medycznego - przekonywał Marek Tombarkiewicz.

Jak tłumaczył, koszty wprowadzenia w życie ustawy o PRM są przedstawione w zapisach przewidywanych skutków nowej regulacji.

- Sumaryczny koszt nowego systemu w ciągu 10 lat - jego utworzenia i funkcjonowania, a także kosztów obowiązkowych szkoleń dla dyspozytorów medycznych, budowy i wyposażenia Krajowego Centrum, utworzenia całego zaplecza technicznego, łącznie z własną serwerownią dla systemu - wyniesie 357 mln zł - mówił wiceminister zdrowia.

Pytany o ujednolicenie systemu kształcenia ratowników, wiceminister zdrowia tłumaczył, że aktualnie opracowywany jest program kształcenia na kierunku ratownictwo medyczne na poziomie studiów licencjackich. Będzie on jeszcze podlegał konsultacjom, ale przewiduje się, że ten nowy standard będzie obowiązywał dla wszystkich uczelni od naboru jesienią 2018 roku, który zakończony zostanie państwowym egzaminem prowadzonym przez Centrum Egzaminów Medycznych w Łodzi.

Dopytywany o to, jaką populację obejmują zasięgiem 135 karetki, które zostaną wycofane po wejściu ustawy, minister stwierdził, że około 2 mln osób. Jak przekonywał, nikt w publicznych placówkach zdrowia ani żaden z wojewodów nie widzi żadnych problemów w odtworzeniu publicznych karetek w miejsce wycofywanych prywatnych. Nie będą musiały być w to zaangażowane żadne środki publiczne - dodał Tombarkiewicz.

Jak przekonywała Anna Banaszewska z Konfederacji Lewiatan, nowe karetki, które mają powstać w systemie w miejsce prywatnych, także zostaną sfinansowane ze środków publicznych, bo jednostki które mają je powołać do życia nie posiadają środków prywatnych. Wskazywała, to również należałoby ująć w skutkach tej regulacji.

W swojej wypowiedzi przedstawicielka Konfederacji Lewiatan używała sformułowania ''nacjonalizacja systemu ratownictwa'', na które oburzył się minister Tombarkiewicz.

- Nie ma w ustawie mowy o żadnej nacjonalizacji, o żadnym przejęciu majątku. Ustawa zmienia tylko system nadzoru na systemem ratownictwa medycznego w Polsce. Słowa o ''nacjonalizacji'' są medialnie nośne, ale to nie jest żadna nacjonalizacja. Chcę także przypomnieć, że jest to projekt rządowy i nie widzimy żadnej potrzeby, aby wpisywać do kosztów wprowadzenia nowych regulacji, odszkodowania za kupione przez firmy prywatne karetki - mówił Marek Tombarkiewicz.

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH