PRAWO W OCHRONIE ZDROWIA

Poznań: prokuratura wyjaśni, dlaczego podczas akcji ratowniczej zmarł pacjent z epilepsją

Dwa tygodnie temu w Poznaniu, w czasie akcji udzielania pomocy przez ratowników zmarł 46-latek cierpiący na padaczkę. Zachowywał się agresywnie, więc pogotowie wezwało policję. Prokuratura wyjaśnia, w jakich okolicznościach doszło do śmierci poszkodowanego.

Ekipa ratunkowa twierdzi, że pacjent był agresywny, uderzył ratownika, pogryzł kierowcę. Ratownicy założyli mężczyźnie wenflon. Ale lekarka nie podała leku, obawiając się, że może wejść w interakcję z innymi lekami, które pacjent być może brał wcześniej. Ratownicy zdecydowali o przewiezieniu chorego do szpitala. Ponieważ jednak chory zachowywał się agresywnie i w ocenie ratowników zagrażał zarówno im, jak i rodzinie, wezwano policję.

Funkcjonariusze wyprowadzili chorego na korytarz (rodzina została w mieszkaniu). Chwilę potem rodzinę mężczyzny poinformowano, że chory zmarł. Miał w dwóch miejscach złamany kręgosłup, siniaki, ślady po kajdankach.

Zdaniem prof. Jacka Losy, poznańskiego neurologa napady padaczki potrafią być bardzo złożone. Zdarza się, choć bardzo rzadko, że dochodzi w ich trakcie do agresji. W takiej sytuacji choremu trzeba natychmiast podać leki przeciwpadaczkowe.

Elżbieta Sochanowska, rzecznik prasowy Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego w Szczecinie nie widzi w zachowaniu poznańskich ratowników niczego nietypowego. Poinformowała nas, że w sytuacji, kiedy pacjent jest agresywny, zawsze uzasadnionym jest wezwanie policji przez zespół ratownictwa medycznego.

Z kolei Alicja Ciechan, zastępca dyrektora ds. lecznictwa Wojewódzkiego Pogotowia Ratunkowego SP ZOZ w Lublinie przyznaje, że w zaistniałym wypadku ratownicy zapewne posiłkowali się zapisami ustawy o ochronie zdrowia psychicznego.

- W przypadku pacjentów, którzy zagrażają życiu lub zdrowiu własnemu lub innej osoby, a którym pomocy udziela zespół ratownictwa medycznego, w tym przypadku zespół specjalistyczny z lekarzem, to lekarz decyduje o zastosowaniu przymusu bezpośredniego oraz osobiście nadzoruje jego wykonanie - tłumaczy Alicja Ciechan.

- Policja oraz Państwowa Straż Pożarna są zobowiązane do udzielenia lekarzowi, pielęgniarce lub kierującemu akcją, pomocy na ich żądanie. Przewiezienie osoby z zastosowaniem przymusu bezpośredniego następuje w obecności lekarza, pielęgniarki lub zespołu ratownictwa medycznego - wyjaśnia portalowi rynekzdrowia.pl dyrektor Ciechan.

Dodaje, że lekarz nie jest zobligowany do informowania policji o rozpoznaniu choroby.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH