PRAWO W OCHRONIE ZDROWIA

Podczas kontraktowania wrażliwe dane konkurencji są tajemnicą. Przypominamy jak orzekały sądy

Odwołania od decyzji komisji konkursowych, wyłaniających oferty na świadczenia zdrowotne, zalewają NFZ - co roku to tysiące skarg kierowanych do dyrektorów oddziałów i prezesa centrali. Nie inaczej będzie po tegorocznym kontraktowaniu i aneksowaniu umów. Niezadowolenie z rozstrzygnięć zawsze wiąże się w jakiejś mierze z przekonaniem, że konkurs był niesprawiedliwy.

Żeby się o tym przekonać, trzeba by porównać zgłoszone oferty. Tu zaczyna się problem. W trakcie postępowania konkursowego strony nie mają do nich dostępu, mimo że wiele ważkich argumentów przemawia za pełną jawnością (podmioty konkurują o publiczne pieniądze; mają świadomość tego, że nie tylko płatnik, ale i konkurent może sprawdzić wiarygodność oferty; urzędnicy NFZ powstrzymują się przed uznaniowością itd.).

- Jeśli podejrzewam, że Kowalski napisał w ofercie, że ma rentgen, a wiem, że nie ma, to tylko poprzez wgląd do jego oferty mogę przeprowadzić dowód - odwołuje się do realiów Andrzej Cisło, członek Naczelnej Rady Lekarskiej, który od lat prowadzi kampanię na rzecz transparentności działań komisji konkursowych.

Przesądził NSA
Nie sposób jednak bagatelizować argumentów przeciwników ujawniania ofert. Stoi za nimi bogate orzecznictwo, łącznie z przełomowym wyrokiem Naczelnego Sądu Administracyjnego (II GSK 264/10) z 16 marca 2011 r., który ukierunkował linię orzeczniczą. Wcześniej sądy administracyjne uznawały, że jeśli placówka medyczna się odwołuje, przysługuje jej wgląd w ofertę drugiej strony, gdyż wynika to z zasady jawności akt sprawy administracyjnej.

Ale NSA uznał, że NFZ nie może pokazywać dokumentów jednego oferenta drugiemu. Znajdują się w nich bowiem tajemnice przedsiębiorstwa i dane osobowe pracowników. Nawet zadeklarowani zwolennicy jawności mają z tym kłopot, szczególne gdy sprawa dotyczy ich osobiście.

Przed Wojewódzkim Sądem Administracyjnym w Warszawie toczyła się w zeszłym roku rozprawa o dostęp do dokumentów. W pewnym momencie sędzia zapytał prezesa gdańskiej spółki medycznej, czy chciałby, żeby inny uczestnik postępowania zapoznał się z danymi jego firmy - o personelu, posiadanym sprzęcie, adresie i tym podobnymi informacjami?

Skarżący się na NFZ prezes odpowiedział wymijająco, nie zdobył się na oświadczenie: - Tak, dane mojej firmy są do dyspozycji.

W praktyce firmy konkurujące o powierzenie im wykonywania świadczeń zdrowotnych znają swoje plusy i minusy - kadrę, wyposażenie, możliwości i ograniczenia. ”Ja osobiście po konkursie poszedłem do NFZ (nie powiem oczywiście, którego) i bez problemów uzyskałem wartości rankingowe moje i mojej konkurencji. Wielkich nowości się nie dowiedziałem, bo i bez ich programów umiem sobie to oszacować. Chciałem tylko sprawdzić moje wyliczenia” - wyznał pewien internauta po jednym z naszych artykułów o tajemnicach kontraktowania.

Czym innym jest jednak - powiedzmy, wiedza operacyjna autora wpisu - a czym innym dowody z dokumentów, które można przedstawić w sądzie. Tylko jak się do nich dobrać, skoro nadano im klauzulę poufności?

Podpowiedzi można szukać w zdaniu odrębnym sędzi Czesławy Sochy do wspomnianego wyroku NSA.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH