PRAWO W OCHRONIE ZDROWIA

Kwidzyn: prywatyzacja ma uratować szpital

Powiat kwidzyński ogłosił przetarg na sprzedaż około 80 proc. udziałów w szpitalnej spółce NZOZ Zdrowie Sp. z o.o. Starosta Jerzy Godzik tłumaczy, że prywatyzacja szpitala jest spowodowana m.in. jego złą sytuacją finansową i ma na celu ratowanie lecznicy. Związki zawodowe uważają, że transakcja zagrozi bezpieczeństwu mieszkańców powiatu i zbierają podpisy pod wnioskiem o referendum przeciwko prywatyzacji.

Rynek Zdrowia: - Jakie są powody decyzji o prywatyzacji powiatowego szpitala?

Jerzy Godzik: - Widzimy po prostu, co się dzieje. Samotne szpitale, prowadzone przez samorządy, przynoszą straty. Widzimy też, że szpitale, które funkcjonują w grupach, przynoszą zyski.

Nasz szpital w roku 2011 zanotował około 500 tys. zł straty. Wartości punktów, w kontrakcie NFZ w roku 2012 są takie same, jak w poprzednim roku. Boimy się, że konkurencja doprowadzi do upadku naszego szpitala i jeśli nie zrobimy tego ruchu, to może on zniknąć z mapy placówek w Polsce.

Uważam, że próba sprzedaży udziałów szpitala, to ruch wyprzedzający zjawiska, które obserwujemy. Obawiam się nawet, że te działania podejmujemy za późno, ponieważ szpitali, działających w silnych grupach jest coraz więcej. Myślę jednak, że znajdziemy inwestora, co zapewni placówce dalsze istnienie oraz zwiększy bezpieczeństwo mieszkańców powiatu.

- Czy są już chętni na zakup udziałów szpitala?
- Oferty zabieramy do 14 maja. Na obecnym etapie wpływają do starostwa zapytania. Widzimy zainteresowanie zakupem udziałów naszego szpitala. Część potencjalnych inwestorów pobiera materiały informacyjne. Nie mogę na tym etapie przetargu mówić o tym, jakie firmy są zainteresowane zakupem udziałów i które pobrały materiały.

W rękach publicznych jest obecnie prawie 100 proc. udziałów szpitala. Pewną liczbę udziałów mają pracownicy lecznicy, część udziałów ma miasto Kwidzyń, oraz miejscowe Przedsiębiorstwo Energetyki Cieplnej i Przedsiębiorstwo Wodociągów i Kanalizacji. Sprzedawanych będzie około 80 proc. udziałów.

- Jak pan odnosi się do zarzutów ze strony związków zawodowych, które obawiają się, że sprzedaż szpitala prywatnemu inwestorowi zagrozi bezpieczeństwu mieszkańców powiatu, a samorząd - tracąc kontrolę nad placówką - pozbywa się też odpowiedzialności?
- Kontrola władz samorządowych nad szpitalem jest iluzoryczna nawet w przypadku, gdy mamy 100 proc. udziałów. Taką samą kontrolę będziemy mieli posiadając 20 proc. Po prostu samorządy nie są przygotowane do prowadzenia szpitali. Nie mają specjalistycznej kadry, która byłaby w stanie kontrolować wszystkie procedury medyczne.

Niezależnie od tego, kto będzie właścicielem udziałów, to wszystkie procedury publicznego nadzoru medycznego będą działały. Gwarantem publicznej kontroli nad działaniem szpitala jest NFZ. Przecież nikt nie zrezygnuje z kontraktu z Funduszem, bo to jest ten największy wkład do budżetu placówki. NFZ natomiast sprawdza, czy kontrakt jest właściwie realizowany.

Poza tym powiat, zachowując około 20 proc., udziałów zostawia sobie możliwość podstawowej kontroli nad szpitalem. W umowie z ewentualnym inwestorem zostanie zawarta gwarancja, że bez podmiotu, który posiada co najmniej 10 proc. udziałów, nie będzie można zlikwidować spółki, znacznie ograniczyć jej działalności oraz nie zrealizować programu, do którego inwestor zobowiązuje się składając ofertę.

Dodatkowo powiat zagwarantuje sobie 1/3 składu w radzie nadzorczej, żeby mieć na bieżąco informację o działalności szpitalnej spółki.

- Te gwarancje uspokoją działaczy związkowych i pracowników szpitala?
- To, że pojawią się protesty ze strony związkowej przewidywałem. W 2008 r. robiliśmy już próbę prywatyzacji szpitala i wówczas też spotkało się to z obawami oraz protestami. Wówczas inwestor zrezygnował z transakcji.

Obawy pracowników szpitala to normalna sytuacja. Kiedy coś się zmienia w firmie, wówczas personel boi się o miejsca pracy. Myślę jednak, że to nie są obawy mieszkańców powiatu, tylko personelu lecznicy, zresztą - moim zdaniem - nieuzasadnione.

Szpital po sprzedaży udziałów będzie nadal funkcjonował, pracownicy mają podpisane umowy. Co więcej, wszyscy wiemy, że na rynku raczej brakuje personelu medycznego. Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH