Fot. PTWP Andrzej Wawok
Wicemarszałek województwa śląskiego Mariusz Kleszczewski w rozmowie z portalem rynekzdrowia.pl omawia niekonwencjonalny pomysł zarządu województwa, który ma uchronić przed bankructwem zadłużony Wojewódzki Szpital Specjalistyczny nr 1 w Tychach.
Aby uniknąć prawnych pułapek, planuje się wydzierżawić większą część majątku lecznicy własnej spółce - zajęłaby się szpitalnictwem. Natomiast w pozostałej części, zachowując formalnie SP Wojewódzki Szpital Specjalistyczny, prowadzona byłaby działalność w zakresie lecznictwa otwartego.
Rynek Zdrowia: - Czy w kontekście orzeczeń sądów administracyjnych, które stwierdzają, że samorząd nie może uchylić od wykonania ustawowego zadania, jakim jest ochrona zdrowia mieszkańców i nie wolno mu wydzierżawić szpitala spółce, pomysł na tyski szpital nie jest zwykłym obejściem prawa?
Wicemarszałek województwa śląskiego Mariusz Kleszczewski:- Cóż, potrzeba matką wynalazku. Przyznaję, że proponowany przez nas pomysł nie ma w kraju odpowiednika. Musieliśmy jednak znaleźć jakieś rozwiązanie, które byłoby zgodne z aktualnie obowiązującym prawem. Stanęliśmy pod ścianą: szpital z zablokowanymi kontami funkcjonować nie może. Dlatego musieliśmy znaleźć formułę, w ramach której zachowana byłaby misja szpitala - ma leczyć mieszkańców.
Uznaliśmy, że musi powstać nowy podmiot, który będzie świadczył usługi w zakresie lecznictwa zamkniętego, wykorzystując część majątku Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego nr 1 w Tychach. Natomiast SP ZOZ będzie zajmował się lecznictwem otwartym.
- Czy pozostawienie szyldu Samodzielnego Publicznego Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Tychach jest potrzebne? Przecież orzeczenia sądów dotyczyły powiatów (np. pszczyńskiego i częstochowskiego), które miały po jednym szpitalu, a nie wielkiego województwa.
- My mamy natomiast prawie 50 jednostek. Moim zdaniem trudno byłoby nam postawić zarzut, że pozbywamy się obowiązków w zakresie ochrony zdrowia mieszkańców. Tym niemniej SP ZOZ nie zostanie likwidowany. Województwo śląskie nie pozbywa tego zadania i będzie jedynym właścicielem szpitala i spółki Megrez - Niepublicznego Zakładu Opieki Zdrowotnej.
- SP ZOZ, w przeciwieństwie do nowej spółki, będzie jednak zadłużony, czyli problem pozostaje.
- Faktycznie, zadłużenie będzie. Ale tak jak zrobiliśmy program naprawczy w ubiegłym roku dla szpitala, tak też obecnie opracujemy program naprawczy dla tej jednostki. Mamy świadomość, że zadłużenie musi być spłacone. Nie jednorazowo, bo takich pieniędzy nie mamy, ale w konkretnej perspektywie czasowej spłacimy długi Szpitala Wojewódzkiego w Tychach.
- Spółka Megrez, która ma być kupiona przez samorząd województwa śląskiego za ponad pół miliona złotych, nie zajmowała się dotąd działalnością leczniczą. Jak pokieruje wydzierżawionym jej i przekształconym w spółkę szpitalem?
- Zatrudnimy fachowców, którzy pokierują działalnością leczniczą w NZOZ, który utworzy spółka Megres. Spółka zatrudni lekarzy, pielęgniarki i inny personel, bo będzie normalnym podmiotem świadczącym usługi medyczne.
- Wszystkich pracowników Szpitala Wojewódzkiego w Tychach chyba nie przejmie.
- Chcemy, żeby świadczenia medyczne realizowane przez nowy podmiot miały dokładnie taki sam zakres, jaki jest obecnie. Pracownicy będą więc potrzebni. Spółka zatrudni odpowiednią i konieczną liczbę personelu, niezbędną do prowadzenia działalności.
- Dziękuję za rozmowę.
Czytaj więcej: Wojewódzki Szpital Specjalistyczny nr 1 w Tychach | Mariusz Kleszczewski | zadłużenie szpitala | Śląski Urząd Marszałkowski | komercjalizacja szpitala | przekształcenia SPZOZ | wywiady prawo w ochronie zdrowia
Sejm: specjalna podkomisja zajmie się projektami ws. hospicjów
Przetoczenia koncentratów krwinek czerwonych a częstość zakażeń w oddziale intensywnej terapii
1.Zlikwidować NFOZ, który jest niepotrzebnym pośrednikiem pomiędzy szpitalami i ministerstwem zdrowia. To generuje długi.
2.Wszelkie tkz. punkty za leczenie powinny być tak samo wycenione a nie tak jak jest teraz: że punkt w Warszawie jest wyżej wyceniony niż w Katowicach. To generuje długi.
3.Powinno się wprowadzić pracę zmianową lekarzy a nie żadne dyżury! dlaczego inni mogą pracować na zmiany: górnicy, hutnicy, strażacy, policjanci itp? Bo jak to jest że lekarz pracuje od poniedziałku do piątku zatrudniony w szpitalu. Ma te około 2 tyś. Przychodzi weekend i ma dyżury. Za 12 dyżurów od 7:00 do 15:00 ma 6 tyś. Zł! To generuje kolejne długi.
4.Tkz kontrakty. NFOZ zawiera umowę/kontrakt że wyleczy np 2000 pacjęntów. Ale co jeśli przyjmie ich np. 2300. NFOZ nie chce płacić za tkz. nadwykonania. Czemu nie może być tak jak w innych, normalnych krajach na świecie że płaci się za pacjentów wyleczonych/obsłużonych/przyjętych? Za ilości faktyczne. A nie jakieś chore umowy przedwstępne zwane kontraktami.
To wszystko generuje długi i powoduje problemy wielu placówek zdrowia. A nasz rząd nie widzi problemu. Problemem jest stadion narodowy a bardziej ACTA! Ehhhhhh.....