PRAWO W OCHRONIE ZDROWIA

Gorzów: przychodnia nie chciała przyjąć dziecka z innego regionu bez poręczyciela

Jedna z przychodni w regionie uzależniła przyjęcie trzyletniej, chorej dziewczynki spoza Lubuskiego od bezpośredniego kontaktu z osobą, do której mała pacjentka przyjechała. Miała to być forma poręczenia, że dziecko jest ubezpieczone.

Zdarzenie miało miejsce dzień po świętach Bożego Narodzenia (27 grudnia). Wówczas to mieszkanka Katowic próbowała dostać się w Gorzowie do lekarza z chorym dzieckiem. Dziewczynka poczuła się bardzo źle: miała wysoką gorączkę i kaszel. Matka dziecka w przychodni została poinformowana, że aby dostać się do lekarza POZ potrzebny jest poręczyciel, np. osoba do której przyjechała - podaje Gazeta Lubuska.

Zapytany przez portal rynekzdrowia.pl rzecznik prasowy Śląskiego Oddziału Wojewódzkiego NFZ, Jacek Kopocz, do którego to oddziału należy mała pacjentka, przyznaje, że takie postępowanie - o ile nie zaszło jakieś nieporozumienie - nie ma nic wspólnego ze znanymi mu przepisami obowiązującymi Fundusz.

- Dość trudno jest mi skomentować tą sytuację, bo wydaje się ona mocno nieprawidłowa chyba, że wydarzyło się coś, o czym nie wiemy w tej chwili, co mogło zdecydować o takim, a nie innym postępowaniu - tłumaczy Kopocz.

Jak tłumaczy, wszystkie osoby do 18 roku życia mają prawo od bezpłatnych świadczeń zdrowotnych.

- Jeżeli więc ktoś obawiał się o zapłatę, to w tej sytuacji jest to nieuzasadnione. Po drugie w każdym przypadku, w którym występuje nagłe pogorszenie zdrowia, lekarz powinien zbadać wstępnie pacjenta ustalając czy jest niezbędna w tym momencie pomoc medyczna czy też nie - wyjaśnia Jacek Kopocz.

W ocenie rzecznika, w przypadku dziewczynki doszło do sytuacji nagłej. Dziecko gorączkowało, do tego pojawiły się objawy dodatkowe. Sugeruje on, że jeśli faktycznie miało miejsce takie zdarzenie, jak opisuje to prasa w oparciu o relację matki, sprawa powinna zostać zgłoszona do lubuskiego NFZ, do wydziału skarg i wniosków. 

- Pierwsze, co powinien zrobić lekarz, to wykonać świadczenie. Podkreślę raz jeszcze: w przypadku dziecka, nie było żadnych obaw o niezapłacenie świadczenia. Albo jest to płacone z budżetu państwa, albo bezpośrednio przez oddział na terenie, którego pacjent jest przyjęty. Lubuski Oddział Wojewódzki NFZ też by na tym nic nie stracił, odzyskałby potem wydane pieniądze z naszego oddziału, w ramach tzw. rozliczeń międzyoddziałowych - podkreśla Kopocz. 

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH