PRAWO W OCHRONIE ZDROWIA

Czy dyrektor może praktykować jako lekarz? Według prawa i CBA - nie

Agenci Centralnego Biura Antykorupcyjnego namierzyli w województwie lubelskim pięciu lekarzy, który kierują ZOZ-ami i jednocześnie prowadzą działalność gospodarczą w postaci indywidualnej praktyki lekarskiej. CBA zawnioskowało o odwołanie całej piątki ze stanowisk.

- Okazało się, że wszyscy naruszyli przepisy ustawy z dnia 21 sierpnia 1997 r. o ograniczeniu prowadzenia działalności gospodarczej przez osoby pełniące funkcje publiczne. Jak ustalili funkcjonariusze CBA, będąc dyrektorami ZOZ-ów prowadzili jednocześnie indywidualne specjalistyczne praktyki lekarskie - poinformował w poniedziałek (12 marca) rzecznik CBA Jacek Dobrzyński.

Zaznaczył, że nie ma mowy o przestępstwie korupcyjnym, a jedynie o złamaniu tzw. ustawy antykorupcyjnej i łączeniu prywatnej działalności ze sprawowaniem funkcji publicznej.

Tym niemniej wiadomość PAP poszła w świat, a wraz z nią wnioski o odwołanie ze stanowisk. Trafiły na biurka burmistrza Dęblina, wójtów Baranowa, Żyrzyna i Kurowa oraz zarządu powiatu lubelskiego - organów założycielskich ZOZ-ów.

Nie ma rady: będą odwołania ze stanowisk

- Nie mam wyjścia, będę musiał odwołać panią Katarzynę Żurkowską - rozkłada ręce w geście bezradności Stanisław Wójcicki, wójt gminy Kurów. Żal mu lekarki, którą będzie musiał zdymisjonować za to, że oprócz kierowania Samodzielnym Publicznym Zakładem Opieki Zdrowotnej, do 31 grudnia 2011 roku jeździła do pacjentów na wizyty domowe.

Przykro mu, bo zamiast cieszyć się wspólnym sukcesem, jakim była gruntowna modernizacja pochodzących z lat 70-tych i 60-tych starych budynków przychodni w Kurowie i Klementowicach, musi teraz zastanawiać się, czy po zwolnieniu Żurkowskiej ma ogłosić konkurs na stanowisko czy też wystarczy powołanie.

- Mamy w naszej wiejskiej gminie ośrodki zdrowia z najwyższej półki. Warszawa, by się nie powstydziła - opowiada z dumą Wójcicki i wyjaśnia, że zakończona jesienią modernizacja pochłonęła 2 mln zł z unijnych funduszy. Z ośrodków w Kurowie i filii w Klementowicach korzysta ponad 8 600 pacjentów.

- Sama wystąpię o rozwiązanie umowy o pracę, nie trzeba mnie zwalniać - zapowiada Katarzyna Żurkowska. Zaznacza, że od końca ubiegłego roku nie prowadzi już działalności gospodarczej, więc będzie mogła ponownie ubiegać się o stanowisko kierownika SP ZOZ.

Lekarka przyznaje, że nie dopatrzyła sprawy wyrejestrowania działalności gospodarczej.

- Gdy w 1995 r. otwierałam gabinet lekarski, nie była to działalność gospodarcza. Przepisy zmieniły się w 1997 r. Dlatego moja czujność była uśpiona i nie dopilnowałam wyrejestrowania działalności, której w praktyce - poza dosłownie kilkoma wizytami u pacjentów - nie prowadziłam - opowiada.

Jak dodaje, sprawa jest niepotrzebnie nagłośniona.

- Wolałabym, żeby wszyscy dowiedzieli o modernizacji ZOZ, z czego jestem niezmiernie dumna, a nie o moich kłopotach z CBA - mówi nam Żurkowska i zaznacza, że pieniądze z UE wykorzystano nie tylko na rozbudowę i dobudowanie windy, ale także na zakup sprzętu, w tym do szkolnego gabinetu stomatologicznego, który jest komórką organizacyjną ZOZ, oraz do gabinetów stomatologicznych w przychodni.

Wybieram zawód lekarza

Piotr Wojtaś, dyrektor Zakładu Opieki Zdrowotnej w Bychawie ma powody, by złościć się z racji korupcyjnej łatki, jaka została mu przypięta za sprawą akcji CBA. Na początku 2010 r. wystąpił w obronie dobrego imienia lekarzy SP ZOZ w Bychawie pozywając wnuczkę zmarłej pacjentki o znieważanie pracowników szpitala.

Zarzuciła personelowi szpitala, że doprowadził do śmierci jej babci. Miała oskarżać pracowników o łapownictwo. Jak relacjonowała prasa, krzyczała w stronę innych pacjentów, by ”uciekali z tego szpitala, bo zostaną tu zabici“. Pracowników placówki nazwała mordercami.

Piotr Wojtaś wygrał proces. Jak twierdzi, dopiero po tym wyroku środowisko lekarskie zaczęło się bronić przed pomówieniami.

- Teraz zasłynąłem z tego, że przeszedłem na ciemną stronę jako osoba, którą zainteresowało się CBA - zauważa Wojtaś.

Wytknięto mu, że będąc dyrektorem jeździ w karetce miejscowego pogotowia jako lekarz. Robi to zresztą od kilkudziesięciu lat, z tym że od niedawna pod szyldem jednoosobowej firmy (pogotowie szukało oszczędności), a nie w formie umowy zlecenia, co nie kolidowałoby z ustawą antykorupcyjną.

Wojtaś nie ma poczucia, że zrobił coś złego. Mówi, że nie jest przecież dyrektorem fabryki śrubek, więc dobrze, że jeździ karetką reanimacyjną, gdyż dzięki temu lepiej rozumie pacjentów i pracę lekarzy, a to pomaga w dyrektorowaniu.

Niemniej jednak zaraz po wyjściu agentów CBA z gabinetu zawiesił działalność gospodarczą.

- Teraz czekam na ruch organu założycielskiego. Zarząd powiatu raczej mnie odwoła, a potem ogłosi konkurs. Czy przystąpię do niego? Tego nie wiem, bo sytuacja nie jest przyjemna - dzieli się wątpliwościami, ale podkreśla stanowczo, że gdy przyjdzie mu wybierać: praca dyrektora czy lekarza, to pozostanie lekarzem.

Liczy na to, że przed takim życiowym wyborem nie stanie. Sądzi, że ustawa o działalności leczniczej wyeliminuje podobne pułapki prawne, gdyż zezwala dyrektorom na pracę w charakterze lekarza, jednakże pod warunkiem uzyskania zgody organu założycielskiego, który musi też określić wymiar zatrudnienia.

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH